Przejdź do głównej zawartości

Posty

Astroturfing, czyli niby-spontaniczność

No i przetoczyła się przez polskie media  fala artykułów z astroturfingiem w nagłówkach i treściach.  Widać eufemizmy są w modzie. Bo jakoś nikt nie pisze  o niby-spontaniczności, jej symulowaniu czy inscenizowaniu czy wreszcie  o malowaniu trawy lub wysiewaniu sztucznej trawy. A o astroturfingu to i owszem. A przecież astroturfing to nic innego jak  udawanie spontaniczności, samorzutności,  naturalności. Wyreżyserować można podobno każdą spontaniczność. Potrzebne są tylko odpowiednie środki i zasoby oraz praktyczna wiedza o reżyserowaniu wydarzeń i przedstawień – w tym używaniu znaków, symboli, emblematów. Reżyserować można spontaniczność  w wersji anty- (antypartyjną, antyideową, antyreligijną, antyproduktową) albo  pro- (propartyjną, proideową, proreligijną, propoduktową). I choć ciotka Wikipedia podaje przykłady astroturfingu z początku XXI wieku i tym sugeruje, że astroturfing jest czymś całkiem młodym, osobiście mam trochę inne zdanie....

Brak słów, takiej szkody jeszcze nie było.

No i wydawałoby się, że trochę przestrzelili. Dla porządku: strzelał copywriter albo copywriterka   – tytułując artykuł sponsorowany:  Brak słów. Takiej Škody jeszcze nie było . Brak słów, czyli barachło, breja albo bruk Frazy „brak słów…” używa się na ogół na ujęcie sytuacji, w której opadają ręce. Wystarczy zajrzeć do pierwszego z brzegu (a w właściwie na SERPIE*) słownika synonimów, żeby to  potwierdzić. Żeby potwierdzić, że mówimy „brak słów” zaskoczeni negatywnym odstępstwem od normy: uchybieniem, wadą, mankamentem. Synonimy do „brak słów".  Źródło. „Brak słów", czyli  sposób na clickbait Gdy się jednak rzeczy przyjrzeć bliżej, to prawie można mieć pewność, że  w tym przypadku copywriter,  albo copywriterka,  nie  przestrzeli. Postawili na tytuł obiecujący demaskację (obnażenie, odarcie z pozorów)    –  a kto tego nie lubi? W dodatku  z kalamburowym połyskiem. Po prostu postawili na tytuł  ob...

Drugie i trzecie życie sloganów reklamowych

Drugie i trzecie życie sloganów, czyli żetony językowe Życie niektórych sloganów nie kończy się wraz z końcem kampanii reklamowej. Te najbardziej udane wczepiają się w język codzienny… tak bardzo, że przeżywają pokolenie dla którego zostały stworzone… Ulegają  zabawnym przekształceniom i odkształceniom. Dobrym przykładem  sloganów obdarzonych drugim,  a może i trzecim życiem, mogą być  przedwojenne hasła  „Cukier krzepi” czy „ Pasta Kiwi but ożywi” , ale także takie slogany, jak: „Coca-cola to jest to” (Coca-Cola, 1982),  „Wszyscy mają Mambę – mam i ja” ( 1994),  „Trzeba mieć fantazję, dziadku” (Allianz, 1999), „No to Frugo” (1996),  „Prawie robi wielką różnicę” (Żywiec 2005),  „Mi to Lotto” ( „Lotto” 2008),   „Pokaż kotku, co masz w środku” (2009), „ A świstak siedzi zawija je w sreberka…” ( „Milka” 2012), „No i fajnie” (McDonald's, 2014)   albo –   „Brawo ty, brawo ja” ( „Plus” 2015), odmienia...

Jak blogować z sukcesem

Większość blogerek i  blogerów żyje w permanentnym kryzysie: z powodu braku  treści, z nadmiaru  treści, z niewiedzy czy treści, którymi dysponuje są  właściwe. A optymalizacja treści to podstawa w skutecznym blogowaniu. I nie idzie mi tu wcale o  wąsko rozumianą optymalizację pod SEO: słowa i frazy kluczowe, itd…  Ani o optymalizowanie ich ze względu na adresatów, dopasowanie się do  ich komunikacyjnego stylu. Optymalizacja w blogowaniu – jak widać – niejedno ma imię. Optymalizacja w blogowaniu Moim skromnym zdaniem,  optymalizacja w blogowaniu  polega po pierwsze na  właściwym rozłożeniu sił w czasie. Dokładnie tak jak w maratonie, bo blogowanie jest dyscypliną z rodzaju tych długodystansowych… Oto garść potwierdzeń: Na nieszczęście dla niecierpliwych stworzenie zyskownego bloga wymaga czasu. Nie da się zostać zawodowym blogerem z dnia na dzień, tak jak nie da się szybko nauczyć gry w golfa. * Nie znam ani jedne...

Jak wydać książkę i nie stracić

Dziwne. Podobno coraz mniej ludzi czyta książki, ale coraz więcej chce je publikować. Z wydawnictwem albo poza  nim.  Chyba nawet częściej poza nim.  W końcu jesteśmy w XXI wieku i demokracja dotknęła nawet rynku książki -  każda i każdy może wydać swoją książkę,  gdzie chce i dla kogo chce. Dawniej mówiono, że każde życie dostarcza treści na co najmniej jedną a książkę. Teraz  dobrze jest przed śmiercią napisać choć jedną książkę.  Oczywiście w grę wchodzą tu książki różne – beletrystyczne, dokumentujące, demaskujące, poradnikowe, kucharskie. Do wyboru, do temperamentu, do apetytu. Dlaczego własna książka jest do życia niezbędna? Powodów parcia do własnej książki jest co najmniej kilka: - wciąż działa mit finansowej  kariery przez bycie autorem książk i (rzecz jasna najlepiej kryminału, romansu albo science fiction albo super poradnika), wzmacniany przez sukcesy rekinów samopublikacji – z  taką Amandą Hocking czy Johnem  Locke ...

Jaśminowy konkret

Czerwiec. A jeśli czerwiec, to  niejednej i niejednemu  staną na drodze…. jaśminy. Przed laty patrzyłam na jaśminy jak na kwiaty II Rzeczypospolitej. Nie bez zasługi  jej poetów  – Leśmiana, Gałczyńskiego, Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i rymarza – Andrzeja Własta. Za jego sprawą śpiewano: I zakwitły znów jaśminy Brzmi słowików śpiew Mocniej tulą się dziewczyny W parku pośród drzew Potem  dostrzegłam w jaśminach kwiaty nagrobne. Taki ich obraz wszczepił mi Horst Bienek. Dla niego  jaśminy, podobnie jak mirt (merta ) były kwiatami specjalnym – kwiatami przejścia i pożegnania. Ostatniego pożegnania. Bohaterom swoich książek kazał po śmierci najbliższych sadzić jaśmin… Mniej więcej od roku widzę w jaśminach konkret – zapachowy i biznesowy konkret.  I białe, pachnące jaśminy przywodzą mi na myśl jaśminy francuskie i  światową stolicę perfum – Grasse,  i Coco Chanel,  i jej marzenie o stworzeniu nowego, ba! nowoczesnego zapachu.  I...

Niech żyje rozrywka!

Porządkuję stare papiery: strzępy gazet z jakichś powodów ocalone przed wyrzuceniem, notatki o rzeczach i ludziach kiedyś uznanych przeze mnie za ekstra ważne. I jak zwykle w takich razach  odkrywam, że nie wszystko się tak starzeje jak smartfony. Nic a nic nie zestarzało się na przykład zapotrzebowanie na rozrywkę – w edukacji, w marketingu, a nawet … w jedzeniu. A zresztą oceńcie sami, czy cokolwiek straciła na aktualności taka uwaga aż sprzed 4 lat: Dziś oczekujemy dostępu do ciągłej, nieustającej  i urozmaiconej rozrywki. Nawet jedzenie musi być pełne stymulujących smaków, przez co hamburger jest spożywczym odpowiednikiem smartfona , a pizza jadalnym tabletem*. A swoją drogą,  jadalne smartfony też są całkiem popularne! *R. Siewiorek, Nudne jest ciekawsze. „Gazeta Wyborcza” 2013/ 27-28 kwietnia Teraz czas na Ciebie. Blogowanie to gra zespołowa.  * Zostaw komentarz. Dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka. ** Jeśli Ci się podobało, prześlij...

Cyfry w nazwach produktów i marek?

Istnieją produkty numeryczne. Takie, które w nazwach, oprócz liter, zawierają cyfry. Uwodzicielskie cyfry. Albo obdarzone specjalnym znaczeniem – kulturowym albo/i osobistym.  Jawnie albo sekretnie związanym z historią właściciela marki (albo/i produktu). Jednym z takich produktów są kultowe perfumy „Chanel  N°5”. Zaprojektowane i "szeptane" jako  lekkie, olśniewające,  dla kobiet nowoczesnych i …inteligentnych.   I tych, które kochają intrygujący minimalizm. Lata 20.i 30. i boom na  cyfry i litery w nazwach perfum Mało kto pamięta, że promotorzy i dystrybutorzy kultowych „Chanel N°5" wprowadzali je na rynek w „peletonie”, wraz z perfumami  „Chanel N°1” i kolejno 2,7, 11, 14, 20, 21, 22, 27 , i później:  9, 18, 19, 44 czy 55.  I do dziś część osób, zwłaszcza tych, które zajmują się marketingiem, myśli o tym całym numerologicznym przedsięwzięciu jako o dość dziwnej strategii marketingowej. Jej dziwność polegała też na tym, że od ...

Copywriting: 9 wskazówek jak się dobrze wyróżnić i wbić w pamięć

Jak  się dobrze wyróżnić i zostać  zapamiętanym? – oto jest pytanie. Prawie tak uniwersalne, jak to: jak być lubianym?  A oba  pytania mogą mieć… podtekst biznesowy. Bo bycie zapamiętanym i lubianym jest dziś  w biznesie konieczne. Zwłaszcza dziś – w czasach komunikacji biznesowej, która przypomina bycie na scenie: w działaniu, oglądzie, podglądzie, interakcji, popisie, zabawianiu. I  na żywo, i on-line: na stronie WWW, Facebooku i gdzie indziej…Oj mnożą się na naszych oczach promocyjne i reklamowe sceny … Nic więc dziwnego, że pytanie – jak dać się dobrze zauważyć i zapamiętać nie daje spać wszystkim z apetytem na biznes.  A tak  na marginesie,  piękne to słowo apetyt – połyskuje różnymi znaczeniami, dobrze się kojarzy i  jest  towarzyskie – potrafi się znaleźć w każdej sytuacji. 9  wskazówek, jak  dać się dobrze  wyróżnić i zapamiętać Autorzy licznych poradników  i całkiem poważnych uniwersyteckich książ...

Z tęsknoty za ekranem

No i znów okazuje się, że Facebook nie był pierwszy. Chodzi o ten pomysł by  każdy miał własną ścianę,  z własnymi obrazkami, cytatami, sloganami codziennego użytku. Gotowymi do polubienia, skomentowania, podania dalej... Widać istnieje w człowieku potrzeba otaczania się obrazkami i mądrościami, najlepiej takimi  trochę własnymi i trochę zbiorowymi.  W myśl prawdy, że najchętniej powtarzamy to, co jest choć trochę społecznie sprawdzone. A piszę o tym wszystkim, bo znalazłam wczoraj w moich archiwaliach starą białą makatkę kuchenną z niebieskim napisem: Świeża woda zdrowia doda! Dla  osoby śledzącej  życie  różnych haseł i hasełek to prawdziwa gratka. Nie tylko – jak pewnie dla niektórych –  sentymentalna albo nostalgiczna szmatka. Przepraszam, za ten rym, ale jakoś tak przeszedł na mnie mimochodem z kuchennej makatki, tu i tam zwanej Wandschounerem albo garniturą. No i przyszło mi do głowy, że niegdysiejsze makatki kuchenne to  tak nap...

CTA, czyli wezwanie do działania

Niejedno ma miejsce. Niejeden  kształt. Niejeden kolor. Jedną  ma  funkcję –  zachęcenie do podjęcia precyzyjnie określonego działania.  Mowa tu rzecz jasna o wezwaniu do podjęcia akcji  – CTA lub C2A ( ach, te akronimy !). Konkretnej akcji. Nie tylko zakupu, rzecz jasna, ale także: przeniesienia się we wskazane miejsce, przetestowania wskazanego produktu, skomentowania wskazanego tekstu, polubienia go, podlinkowania czy  wzięcia udziału w wydarzeniu. Niektórzy nazywają  CTA drogowskazem*, przytwierdzanym do stron i podstron  WWW, stron i podstron e-sklepów, stron lądowania,  biznesowych e-maili, newsletterów,  blogowych  postów,  a nawet –  do wpisów na Facebooku.  No i do billboardów. CTA może mieć formę graficzną, słowno-graficzną, klasycznego linka Lista kontrolna przy projektowaniu i realizowaniu CTA Skoro funkcją CTA ma być wskazywanie drogi do podjęcia akcji,  to  jego wyróżnikami powinny...

Clickbait, czyli wyłudzenie kliknięcia albo treściowy fast food

Jest o nim zdecydowanie głośno. Jedni nazywają go: oszustwem, wyłudzeniem,  portalowym fast foodem, portalozą. Inni – eufemistycznie – sposobem na przyciąganie e-publiczności. A chodzi o generowanie ruchu na portalu lub innych stronach przez stosowanie różnych słownych albo obrazkowych przynęt i zanęt. Bo clickbait (= click (kliknięcie)+bait (przynęta)) to gra o kliknięcie dzięki przynęcie. Jak w każdym wabiku, grający w tę grę wykorzystują prastare zapotrzebowanie naszego gatunku  na sensację i ściągają publiczność … na obietnicę treści z szokującą, skandalizującą,  prowokującą, czyli sensacyjną wkładką. W większości przypadków na obietnicy się kończy, bo cechą charakterystyczną clickbaitu – jest niezupełna albo zupełna niezgodność otworzonych treści z tytułem, czyli… zmierzone oszustwo. Podstawowe narzędzia clickbaitu Click bait posługuje się głównie: super tytułami - szokującymi, sensacyjnymi, prowokującymi, wyolbrzymiającymi prawdziwe wydarzenia, sugeruj...

Jak czytamy, tak piszemy

Pamiętam pewną frazę z dzieciństwa o posmaku suchara: „Piszę do ciebie powoli, bo ty czytasz powoli”. Tymczasem komputery, telefony komórkowe i smartfony spowodowały, że czytamy i piszemy coraz szybciej i szybciej. Prędko pichcimy treści i połykamy je, bez delektowania się. Złośliwcy powiedzieliby, że nie piszemy tylko przepisujemy. I że nie czytamy – tylko skanujemy i skanirujemy*. Tak czy siak, szybkie pisanie i czytanie stało się naszym chlebem powszednim. I pułapką… ** A zastanawialiście się kiedyś jak szybko myślimy, mówimy, piszemy, czytamy, dajmy na to na minutę. Nie zastanawialiście się? Widać nie byliście nigdy zmuszeni do szacowania czasu potrzebnego na „dotarcie” ze swoimi treściami do innych. Albo odwrotnie – czasu, którzy chcą Wam zagarnąć inni, byście ich przeczytali. A tymczasem rzeczy mają się podobno tak, średnio rzecz jasna: Szybkość myślenia – 600-100 słów na minutę Szybkość czytania – 250-350 słów na minutę Niektóre akademie szybkiego czytania obiecują ...

Gdyby poeci byli copywriterami

No i mamy wiosnę. Tak jest, że wraz z jej pierwszym dniem święcimy Międzynarodowy Dzień Poezji. No i słusznie, bo czyż są lepsi copywriterzy zieleni i błękitu niż poeci? W zeszłym roku o Międzynarodowym Dniu Poezji było jakoś cicho, cichuteńko….Pewnie dlatego, że tymczasowo poetycki styl bycia (i życia) nie jest w modzie. Nie czaruje nikogo albo prawie nikogo… Gdyby poeci byli copywriterami...  A gdyby tak te wszystkie poetyckie głowy, które skrywają się gdzieś w zakamarkach życia publicznego, zaprząc do copywritingu? Do pisania na billboardach,  do reklamowania w sklepach i e-sklepach, w czasopismach i e-czasopismach, a nawet na t-shirtach – w końcu to kawał spersonalizowanej przestrzeni promocyjnej i reklamowej.  Może zrobiłoby się barwniej, ciekawiej, zabawniej? W końcu reklama to zbyt poważna sprawa żeby zostawić ją tylko marketingowcom. Już słyszę te protesty obrońców poezji – literaturoznawców, krytyków literackich, dziennikarzy i publicystów w rodzaju: P...

Złote strzały i niewidzialna reszta

Złoty strzał… Taka metafora przebiegła mi przez myśl, gdy zastanawiałam się jak plastycznie przedstawić takie treści, czyli content lub kontent – jak mówią na mieście, który wygeneruje założone zaangażowanie odbiorców.  Jasne , że złoty strzał, a w gruncie rzeczy złoty content,  to przedmiot marzeń copwriterów i content marketingowców . O złotym contencie, w przeciwieństwie do tego zielonego , nie pisze się jednak zbyt wiele. Dlaczego? Poza niechęcią zdradzania tajemnic osobistego czy zespołowego sukcesu, istnieje co najmniej jeszcze jedno wytłumaczenie: zaplanowanie i zrealizowanie złotego contentu to rzecz niełatwa. Zwłaszcza, gdy tu i ówdzie mówi się, że większość treści mozolnie zaplanowanych, zrealizowanych, opublikowanych w Sieci i nawet zareklamowanych jest…niewidzialna, rozpływa się  w internetowej mgle. Podobno nawet istnieje reguła 90:5, co oznacza, że 90% zaangażowania buduje 5% procent treści. Tylko 5 % treści  naprawdę angażuje. Tak przynajmniej mów...

Komunikacja i seksappeal

Lepiej bym tego nie ujęła. A tak mam, że jak czegoś nie umiem ująć lepiej niż ktoś kto zrobił to przede mną, to go porostu zapamiętuję i przypominam przy każdej stosownej okazji, ze wszystkim honorami – należnymi wynalazcy. I dziś właśnie, przeglądając moje stare papierzyska odnalazłam cudowne zdanie autorstwa Wacława Šmida:” Bo reklama musi być czymś żywym, a nie mantrą. Chciałoby się powiedzieć, że musi mieć nawet swój SEKSAPPEAL”*. I chciałoby się powtórzyć, że wszystko – i marketing, i copywriting i prawie każda komunikacja powinna mieć swój SEKSAPPEAL. A ponieważ od początku marca atakują mnie natrętnie jak muchy przykłady komunikacji bez SEKSAPPEALU, to pomyślałam, że może warto trochę za Wacławem Šmidą ,a trochę na podstawie moich skromnych doświadczeń i przemyśleń,   przypomnieć, że uwodzicielska komunikacja składa się z takich drobnych elementów, jak: S – skuteczność, smak E – emocjonalność, empatia, elegancja K – konkurencyjność, konkretność, kultu...