Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2016

Mężczyźni widzą inaczej?

Granato, czyli czerwień granatu

Oj, chodzi za mną czerwień tej zimy. Pisałam o jej rozmaitości, o możliwościach jej eksponowania w copywritingu, a dziś o pewnym nazewniczym paradoksie – o czerwieni granatu. Jakoś nie bardzo jest ona obecna w dzisiejszym mówieniu o czerwieni. Pomimo tego, że owoc granatu jest dziś w zasięgu prawie każdej reki.

Co innego w XIX wieku, wtedy kobiety modne i „robiące modę” używały na co dzień nazwy granato – na oznaczanie koloru niczym miąższ (bardzo nie lubię tego słowa, masz może pomysł czym go zastąpić?) czy sok z granatu. Używały jej obok innych archaicznych dziś słów barwiących na czerwono, jak: barszczowy, blamarantowy, czerwień książęca, czerwień turecka, inkarnatowy, jabłonkowy, jabłonniczy, jamarantowy, kokilko, pons, ponso, punzo, rydzy czy sosenkowy.

Być może tamta popularność słowa granato brała się z kulturowej bliskości granatu (dosłownie „jabłka pełnego ziaren”) przez bliskość Pieśni nad pieśniami? W tym tekście  – ikonie miłości i pożądania owoc granatu gra przecież ważn…

Porzuć szarą strefę, wybierz czerwień! Chwyty copywritingu