Naming niejedno ma imię. Nie tylko w gastronomii, rzecz jasna. Ale w gastronomii bywa szczególnie apetyczny i ze smakiem się o nim mówi i pisze. A jednym z filarów jest tu nazwanie potraw. O górnolotnym nazywaniu potraw, które naprawdę nieźle sprzedaje (a że czasami irytuje to inna sprawa) pisałam tutaj . A dzisiaj słówko o rozweselającym menu, czyli o nazywaniu potraw adresowanych do ludzi z poczuciem humoru – o nazwach nietypowych, śmiesznych, dziwacznych. ekscentrycznych. Takich, które wbijają się w pamięć i nie chcą z niej wyleźć. I nie chodzi tu tylko o niezamierzoną śmieszność wynikającą z intuicyjnego przekładania z obcego na polski, jak – angielski „hot dog”, singapurski „huj fun”, czy hiszpańskie – „olla podrida” (zgniły garnek) albo „ropa vieja” (stare ciuchy) lub „moros y cristianos” (mułzumanie i chrześcijanie). Nie chodzi też o śmiesznostki domowe albo towarzyskie, ja...
copywriting, content marketing, pisanie kreatywne