Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą fajne nazwy jedzenia

Układ prawie idealny albo golonka Ericha

Naming niejedno ma imię. Nie tylko w gastronomii,  rzecz jasna. Ale w gastronomii bywa szczególnie  apetyczny i ze smakiem się o nim mówi i pisze.  A jednym z filarów jest tu nazwanie potraw. O górnolotnym nazywaniu potraw, które naprawdę nieźle sprzedaje (a  że czasami irytuje to inna sprawa) pisałam tutaj .  A dzisiaj słówko o  rozweselającym menu,  czyli o nazywaniu potraw  adresowanych do ludzi z poczuciem humoru –  o nazwach nietypowych, śmiesznych,  dziwacznych.  ekscentrycznych. Takich, które wbijają się w pamięć  i nie chcą z niej wyleźć. I nie chodzi tu tylko o   niezamierzoną śmieszność wynikającą  z intuicyjnego przekładania z obcego na polski, jak  – angielski „hot dog”, singapurski „huj fun”,  czy hiszpańskie – „olla podrida” (zgniły garnek) albo „ropa vieja” (stare ciuchy) lub „moros y cristianos” (mułzumanie i chrześcijanie). Nie chodzi też o śmiesznostki domowe albo towarzyskie, ja...