Przejdź do głównej zawartości

Posty

Co jedzą anioły

Grudzień kruszą światła i… anioły. Z aniołami jest tak, że są podwójne: bezcielesne, ale jak trzeba to i owszem, mają  ciało…  Nic więc dziwnego, że dzieciom, poetom, a nawet biblistom przychodzi czasem na myśl w grudniu pytanie: Co jedzą anioły? Bo kucharze, ciastkarze, marketingowcy nie mają, rzecz jasna, żadnych wątpliwości, korzystając z „anielskich zasobów” na potęgę. Można powiedzieć, że w kulisach kuchni „anielskie jedzenie”  oznacza dania łagodne (mleczno-miodowo-waniliowe) albo… niezwykle delikatne.  Z kolei dla specjalistów krzyżujących religię, astrologię i gastronomię anielskie jedzenie to pokarmy, które podnoszą „wibrację energii”. Istnieje anielska dieta – lekka i energetyczna, otaczana opieką przez archanioła Rafała, zwanego niekiedy Rafaelem.  Niemniej ta dieta i wmówienia kucharzy oraz marketingu więcej mówią o  strategiach łączenia jedzenia z anielskością (strategiach „na anioła”) niż z  jedzeniem spożywanym przez samych aniołów.  Grudniowe anioły z Nikisza.   Co więc
Najnowsze posty

 Czułość do cebuli

Jeśli dziedziczy się skłonność do zapachów i smaków, to ja odziedziczyłam  czułość do cebuli.  Od przedszkola śpiewałam o cebuli okrągłej jak kula, która z buraczkiem w czerwonym fraczku uwijała się po parkiecie. Wydzierałam się też (w całkowitej zgodzie z przekonaniem, że im głośniej tym lepiej) : O, mój mocny Boże, cebula staniała, za co ja se bedę korale sprawiała? Dziś już wiem, że to nie była pierwsza lepsza śpiewka „na ludowo”, że miała mocno ekonomiczny podtekst. Myślę sobie, że musiała powstać gdzieś w listopadzie (a może w grudniu?), kiedy już ostatecznie ustaliła się cena rynkowa cebuli. Że jest  ta śpiewka podszyta żalem z powodu kiepskiej prognozy przychodów z uprawiania cebuli.  Bo  na ziemiach moich dziadów i pradziadów żyło się z uprawiania cebuli. Niczym w dawnej Prowansji. Jak Onion Johnnies, którzy transportowali swoją francuską cebulę  do Anglii, współcześni moich dziadów, pradziadów jechali ze swoją cebulą do pobliskich miasteczek. Tu i ówdzie mówiono o nich: cebula

Kubki do kontroli, kubki do kontroli

Bo z  mlekiem jest trochę tak, jak w tym dowcipie Tuwima, w którym Tobiasz próbuje wytłumaczyć  Aronowi, swojemu ślepemu od urodzenia przyjacielowi, jak ono wygląda: – Mleko jest białe – odpowiada Tobiasz. – A co to jest białe? – pyta Aron. – Jak by ci wytłumaczyć? Łabędź jest biały. – A jak wygląda łabędź?. – Łabędź to taki ptak z krzywą szyją – tłumaczy Tobiasz. – A co to jest krzywa? – Krzywa... krzywa... no, złap mnie na przykład za rękę. Teraz ją zginam i ona jest krzywa. Abram obmacuje zgiętą rękę Tobiasza i mówi: – Dziękuję ci! Teraz już wiem, jak wygląda mleko. No i wygląda to mleko raz tak, raz siak, raz dobrze, raz źle. Wszystko zależy od oglądu, wglądu, poglądu, ambicji politycznych i biznesowych ...  Europejska kultura mleka My Polacy, a także reszta Słowian oraz  Bałtowie, Skandynawowie, Anglosasi, Germanie, należymy do kultury mleka, choćbyśmy nie wiem jak je wypierali. Mleko, białe nawet od najczarniejszej krowy, wobec ostatnich bezśnieżnych zim, jest  pod naszą szerokoś

Przy piwoniach

Początek czerwca. Ten czas kiedyś kojarzył mi się z kwitnącą piwonią. Rosła pod moim domem, nieopodal wejścia do ogrodu. Po śmierci mojej mamy, z braku stałej opieki, rok w rok nowe pędy piwonii ścinali przypadkowi kosiarze. Ciekawe czy wycięli ją na zawsze, czy żyje swoim życiem podziemnym?  Piwonie są kojarzone są z Chinami i Japonią, z  cesarzami wielu dynastii, z ich żonami i kochankami oraz ich nadwornymi poetami. To chyba ci ostatni podnieśli piwonię do rangi królowej wiosennych kwiatów (w paru przypadkach wszystkich kwiatów), do symbolu piękna, elegancji, dobrobytu, szczęścia i kobiecego wdzięku. Do 1929 roku piwonia była oficjalnym kwiatem narodowym Chin. Podobno nawet dzisiaj wielu Chińczyków za taki ją uznaje.  Jednak obok tej azjatyckiej nitki historii piwonii biegnie nitka europejska. Zaczyna się wśród mitów, jak europejska historia prawie wszystkiego.  Według jednego z greckich mitów piwonia to lekarz  Paeon (Paean), przemieniony  w kwiat przez Zeusa, dla ochrony przed  As

Ostatnia sobota kwietnia

Ot i koniec kwietnia 2022. Na świecie wojna i tysiące innych nieszczęść, a w ogrodach … kwitną śliwy. Jak co roku, kwitną biało i delikatne, eterycznie.  W dalekiej Azji łączą śliwy ze szczęściem. Pięć jej kwitnących płatków symbolizuje 5 bogów szczęścia – długiego życia, bogactwa, dobrego samopoczucia, cnoty i zdrowia.  W dalekiej Azji kwiat śliwy uważają za jeden z najpiękniejszych, obok chryzantem i storczyków.  W dalekiej Azji kwitnąca śliwa jest kobietą. Przedstawiana wraz z bambusem tworzy żeńsko-męską parę, złożoną z różnicy. Dla wtajemniczonych obraz tej pary pulsuje oczywistymi i sekretnymi opowieściami, nierzadko z pieprzykiem erotyki (a nawet pieprzem!). Stoję pod drzewem polskiej kwitnącej śliwy i powtarzam za Bashô:  W tych kwiatach śliwy  nawet krowa zanuci  pierwszy wiosenny śpiew.  W tych kwiatach śliwy  nawet krowa zanuci  w tych kwiatach śliwy.   Ume po polsku. Blogowanie to gra zespołowa.  * Zostaw komentarz. Dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka. ** Jeśli

Opowieść z rozłogami

Jest sobota, a zatem pora na felieton weekendowy. W ten weekend nie będzie jednak felietonu, a recenzja. Będzie recenzja Złodziejki truskawek , na pożegnanie sezonu truskawkowego i dla zatrzymania paru szybkich myśli nad tą osobliwą opowieścią, a właściwie polem opowieści. Bo myślę sobie, że dziś – w czasach narracyjnego boomu – mówienia o opowieściach i narracjach nigdy za dużo.  Joanne Harris, Złodziejka truskawek Złodziejka truskawek Joanne Harris to powieść dziwna, z rozłogami. Prowadzą te rozłogi w przeszłość świata przedstawionego i do innych opowieści. Najbardziej do projektu dziewiętnastowiecznej tapety Williama Morrisa Złodziej truskawek oraz do Czekolady , głośnej niegdyś powieści tej samej autorki.  Wzór-cytat ze Złodzieja truskawek , zapach truskawek, smak, kolor i tekstura dżemów truskawkowych (ewidentnie nie ma tu dwóch takich samych!) oraz wysublimowane smaki czekolady przenikają się w tej powieści. Krzyżują się niczym jej bohaterowie, złączeni miejscem zamieszkania, p

Słowa i przyjemności

Będzie znowu o namingu i copywritingu, bo właśnie czytam: Vianne używa najlepszych ziaren kakaowca, sprowadzonych z plantacji na zachodnim wybrzeżu Afryki – czekolady naszpikowanej przyprawami o nazwach jak wyspy zaginionego archipelgu. Tonka. Wanilia. Szafran. Goździk. Zielony Imbir. Kardamon. Pink peppercorn. Nigdy nie podróżowałem père, a jednak te nazwy przenoszą mnie gdzie indziej, na nieodkryte wyspy, gdzie nawet gwiazdy są inne.  Joanne Harris, Złodziejka truskawek Różowy cedr, białe drzewo sandałowe czy… wyspy szczęśliwe (w ogóle wyspy!) to tylko kilka kolejnych nazw, które spontanicznie przychodzą mi na myśl, a podbijają smakowitość nie tylko kulinariów. Nie tylko. A może rację ma Czesław Miłosz, że to wszystko dlatego, że przywołane nazwy są naładowane poezją. (Może jedyną czytaną poezją naszych niepoetyckich czasów?) Pisał Miłosz przed laty:  Naładowane poezją słowo wyspa wabi, przyciąga, obiecuje.  Czesław Miłosz, Żegnajcie Wyspy! No i rymuje się wyspa w wyobraźni z rajem,