Przejdź do głównej zawartości

Posty

Polonez

Gdy gdzieś w Niderlandach święci się  Narodowy Dzień Tulipanów, u nas króluje polonez. Bo koniec stycznia to w Polsce tradycyjnie czas poloneza. Niegdyś tańca karnawałowego, a dziś także (a może przede wszystkim?) studniówkowego. Choć od kilku lat ten studniówkowy polonez wychodzi poza ramy tańca szkolnego. Coraz śmielej kolonizuje rynki polskich miast, miasteczek oraz media społecznościowe. Podbarwia je melodią, krokami i figurami „la polonaise”.

A polonez to taniec arcypolski: paradny, dostojny, posuwisty, korowodowo-kołowy, z marginesem na improwizację lidera. Dumny (kiedyś mówiono o nim senatorski!),  jednocześnie – podskórnie niepokojący. Jakby wróżył zmianę („może to już ostatni, co tak poloneza wodzą?), rozstanie, nostalgię.

Co tu dużo mówić, jest polonez wehikułem polskości (i romantyzmu!, jeśli wziąć pod uwagę, że wciąż kojarzony jest najczęściej z muzyką Wojciecha Kilara do Pana Tadeusza) całkiem chętnie wykorzystywanym nie tylko w przemysłach kreatywnych, ale i w marketing…
Najnowsze posty

Streotypy niejedną mają postać

Żyjemy w czasach uwrażliwienia na stereotypy. Streotypy kolą, bolą, rodzą skargi Zwłaszcza w reklamie. Bo reklamie przypisuje się przecież funkcje: kulturowej pilotki, kreatorki nowych zachowań, twórczyni pragnień

A warto zwrócić uwagę, że żeby być oskarżonym o „gadanie streotypem”  czasami wcale nie trzeba gadać. Wystarczy przemilczeć. Przemilczenie –  na przykład kobiet w reklamie jakiegoś produktu - może być grubym dowodem na stereotypowy ogląd rzeczywistości. Na ogląd niezgodny z jakimikolwiek standardami marketingu.

Najlepiej o powyższym świadczy fakt zakazania reklamy brytyjskiego sklepu PC Specialist w Wielkiej Brytanii przez tamtejszą agencję zajmującą się standardami w telewizyjnych spotach - Advertising Standards Authority. Reklamę  kazano wycofać, ponieważ ... nie było w niej ani jednej kobiety. Na nic zdały się tłumaczenia reklamodawcy, że twórcy reklamy mieli za zadanie skomunikowanie się z rzeczywistym, tj męskim targetem.

Brytyjski przykład pokazuje, że brak kobiet  w …

Słowa grudnia 2019

Słowem roku 2019 zostało słowo „klimat”, tuż przed –„LGBT”.  Zanim jednak dokonano wyboru tych słów język polski …sfiksował. W grudniu zaczął kwitnąć najróżniejszymi  słowami, frazami, sloganami - eufemizmami i dysfemizmami. Nowymi, staro-nowymi, o statusie suchara. Do wyboru do koloru. Do użycia po każdej stronie barykady. Choinki, pierogi, makowe łamańce stały się nudne

Modne stałe się przekładańce/okładańce językowe, nad którymi unosiło się świeżo wypolerowane przez naszą świeżą noblistkę słowo „czułość”. 
Słowa i frazy  grudnia AD 2019 Oto moja prywatna lista słów i fraz grudnia AD 2019:
absurdalni aktywiści/ „Aktywiści bywają czasami absurdalni!
czułość/ zob. samoczułość
drętwe wuje
dyplomacja twitterowa
faszyzm rozproszony
ikona rewolucji energetycznej
kanapowa lewica
kasta nadzwyczajna
korpowigilia
Mars z tobą!/ Mars na ciebie! Marsuj!
niewolnicy scrollingu
PA (podła adoracja)
patointeligencja /pato
pedofilia polityczna
postemocjonalizm
prokafinacja / Praca wyłącznie p…

Mikołaj nie istnieje

Nie wiem czy kiedykolwiek wierzyłam, że Mikołaj istnieje. Bo nie o wiarę tu szło, ale o umowę. O umowę, że w długą noc grudniową on przychodzi. On we własnej niewidzialnej postaci. Tak, tak, należę do tych, którzy w dzieciństwie nie mieli okazji  do dotknięcia Mikołaja w postaci wyrośniętego krasnoluda z worem.

W moim dziecięcym świecie nie było nic ważniejszego niż gra wyobraźni oparta o umowy. Nie było nic ważniejszego niż te światy na niby, stwarzane w bajkach, baśniach, legendach ale też w rówieśniczej grupie. Stwarzane na szybko, w pospiesznym rozdaniu ról osobom i rzeczom, w zorganizowaniu bardzo oszczędnych  kostiumów i rekwizytów.  Zwykle najbardziej podręcznych z  podręcznych.

Tkwiąc po kokardy i pilotki w świecie umowy, ja i moi  rówieśnicy żyliśmy sobie szczęśliwie w nim aż się nam znudziło albo …przyszedł ktoś z gatunku „psuj".

Dziś „psuje" rosną jak grzyby po deszczu. I kompletnie dewastują rodzicielsko-dziecięcą grę w Mikołaja. Tę odwieczną rodzinną grudniową…

Jesieniara po prostu

Silversi

Nasz język rośnie jak na drożdżach. Pączkuje.

Każda orientacja polityczna, płciowa, wiekowa, ekonomiczna, itd… chce dorzucić swoje „trzy grosze” do naszego ogólnego słownika. Marketing, jego syn Copy i ich media własne, zawłaszczone i kupione (reklamy, artykuły sponsorowane) też mają swój udział w codziennej walce o ważne, mniej ważne i zupełnie nieważne słowa. No i jeszcze nie należy zapominać o SEO, wielkim słownikarzu, podpiętym do Google.
Eufemizmy nie pytają, eufemizmy otulają Nic więc dziwnego, że niektóre słowa obrastają w wiele podobnych czy równoznacznych znaczeniowo, nieomylnie wskazując na wzmożone zainteresowanie tym, co oznaczają. Inne z tych samych powodów – to jest wzmożone zainteresowanie czymś –  się rodzą i robią zawrotną karierę. Albo też stają się popularne, bo są bardzo poręczne i na przykład... cudownie eufemistyczne. Jak na przykład słowo „silvers/silversi”, które wypiera „50+”, nie mówiąc o takich określeniach, jak: seniorzy czy emeryci.

Jest to wyśmienite p…

Pułapki w sztuce nazywania

Niedawno pewna gazeta donosiła: „Belgia ma nową premierkę. Pierwszą w historii kobietę na tym stanowisku”.

Wszystkim związanym z przemysłem rozrywkowym i marketingiem ten tytuł „nie gra”. Bo nie może grać. Bo prapremiera, premiera, premierka mają swoje stare znaczenia. Dobrze utrwalone. A tak na marginesie istnieją jeszcze takie powiązane z premierą słowa jak: premiera prasowa, telepremiera, przedpremiera, a nawet kontrpremiera.

Od zawsze rzec można*, premierka była pogardliwym określeniem premiery – pierwszego przedstawienia utworu lub towaru.  A samo słowo  premiera wywodzi się od francuskiego wyrażenia première représentation – „pierwsze przedstawienie”.


Tytuł  przytoczony na wstępie posta, napisany prawdopodobnie z intencją  poskromienia męskiej końcówki w  roli odgrywanej  przez  kobietę, wybrzmiewa co najmniej niezręcznie. Miało być równościowo i modnie, a wyszło…niezręcznie albo kabaretowo.

Tytuł z belgijską premierką, o którym mowa aż prosi się o prześmiewczy komentarz, w rod…