Przejdź do głównej zawartości

Posty

10 przykazań content marketingu

1.    Bądź sobą, nie udawaj.
2.    Bądź oryginalny, wyróżnij się pozytywnie*.
3.    Bądź użyteczny, nie myśl jak marketer, ale jak klient**.
4.    Nie spamuj – bądź lubiany, a nie natrętny.
5.    Buduj zaangażowanie, wciągaj w dialog.
6.    Bądź rzetelny.
7.    Bądź cierpliwy.
8.    Słuchaj i nigdy nie przestawaj słuchać***.
9.    Bądź społeczny, doceniaj innych i dziel się z innymi.
10.  Szanuj innych****

*„Gdy żyjesz w świecie, w którym dominująca wyszukiwarka koncentruje się na promowaniu cennych stron, a wiodący portal społecznościowy  skupia na ludziach rekomendujących cenne strony, nie masz innego wyboru, jak tylko poświecić swój czas i energię na stworzenie czegoś…cóż, cennego” (Evan Bailyn) **„Nowy marketing oznacza dostarczanie możliwie jak największej wartości możliwie jak największej liczbie ludzi i jak najczęściej”(Paul Roetzer)
***„Feedback is a gift”
„Komunikacja to 50% słuchania i 50% mówienia” (Dave Kerpen)
„Kto wsłuchuje się w otoczenie, rzadziej popełnia błędy. Jeśli nie prze…
Najnowsze posty

Siła kalamburu

Nie raz pisałam o sile kalamburów w reklamie i towarzystwie. Rzecz jasna nie w takim towarzystwie online, ale takim przy okrągłym stoliku, towarzystwie (i)skrzącym humorem. Bo dobry humor to matecznik kalamburu. Mówiąc dokładniej, dobry humor i językowy słuch oraz wigor, pasja, fantazja. Tak zwany językowy szwung. A wracam do tematu kalamburów, bo właśnie znalazłam cudowny przykład zabawy słowem i jednocześnie coś, co mi świetnie pasuje do „reklamy” bluzki/bluzek. I ten slogan: Bluszcz!Bluzkam, bluzkasz, bluzka…oto jak odmieniali starożytni Sarmaci słowo „bluzkać”, które przetrwało w 3 osobie l. poj. Jako „bluzka” (fragment garderoby damskiej), w 1osobie l.mn. „bluzkamy” (np.„sklep z bluzkamy”) oraz w trybie rozkazującym:„bluszcz”!Przekrój" 1946, nr 77

*Zostaw komentarz. Dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka.
** Jeśli Ci się podobało, prześlij ten wpis dalej. Sprawisz, że moja praca przyda się kolejnym osobom.
***Polub  Content i Marketing  na Facebooku.

Mimozami jesień się zaczyna

Kojarzy mi się i z wrześniem, i z majem,  a także: z ars bibendi, z ćwirkologią i innymi dźwiękologiami, z  kaskadą różnolitego humoru,  z kolorem  rezedowym, z „domowym szczęściem, które pachnie kawą”, z CKOWM” (Centralnym Komitetem Obrony Wierności Małżeńskiej”) …  I z dziesiątkami  innych literackich cacek, finezji,  frenezji.Tak…, Tuwima nie da się zaszufladkować. Szokuje nawet wielością używanych imion: Atoli, Brzost, Czyliżem, Dr Pietraszek, dr Pietraszek, Folcio-Berżer, Jan Wim, Jan Wim, Korek, Nikko Tinne, Oldlen, Owóż, Peer, Pikador, Roch Pekiński, Schyzio Frenik, Ślaz, Tilly, Tuvim, Twardzioch, Wszak.Nawet dziś, w czasach multitaskingu i tysięcy narzędzi – grabiących, tłumaczących, systematyzujących, podpowiadających, weryfikujących,  Tuwim  zaskakuje i fascynuje  rozległością literackich zainteresowań, literackim warsztatem i …płodnością W moich oczach wciąż jest nadzwyczajną maszyną „produkującą” treści poważne i niepoważne, lekkie, lżejsze i najleżejsze: dla dzieci, smako…

Chłodnik albo nazwy sekretne

Bywają nazwy sekretne. To takie nazwy, które pod powierzchnią znaczenia znanego wszystkim skrywają znaczenie osobne, na początku prywatne, potem półprywatne, a wreszcie... publiczne. Weźmy na przykład taki „chłodnik”. Nie, nie, nie o letnią zupę mi chodzi, ale o typ chłopców, mężczyzn, mężów. Typ, który raz na czas milknie, zapada w grobową ciszę. Z czasem coraz częściej i na coraz dłużej. Usłyszałam od swojej sąsiadki:„ Jestem kobietą już starszą, z 30-letnim stażem małżeńskim. Powiem krótko, nie zmienicie takiego typa, co milknie raz na jakiś czas. Co więcej, takie zachowania będą powtarzać się coraz częściej, ciche dni będą coraz dłuższe i tak w kółko”.I kiedy uszy miałam zajęte słuchaniem, w myśli wyświetlały mi się jeszcze inne nazwy sekretne:
Absolut (dyktator), Barszczyk (leniwiec), Bezpiecznik (pewny siebie), Papinkarz (smakosz)…. *Zostaw komentarz. Dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka.
** Jeśli Ci się podobało, prześlij ten wpis dalej. Sprawisz, że moja praca przyda…

Niech żyją 4P

Sześć lat temu pisałam:
Dziś świat zrobił się strasznie pragmatyczny. Ludzie chcą wiedzieć przede wszystkim:
jak zarobić/ zaoszczędzić, nie stracić, jak zrobić wrażenie,jak rozwiązać problem x, y, z .By zarobić na własnych produktach, nie wystarczy dziś  prosta reklama, ginąca w lesie innych reklam. Nie wystarczy marketing adresowany nawet najbardziej osobiście. List trąci myszką, e-mail ginie w powodzi e-spamu.  Dziś trzeba zbudować wokół siebie publiczność (najlepiej usieciowioną) i  karmić ją. Permanentnie, przyciągająco,  pożywnie.I dziś, po sześciu latach  zasada 4P  na wszystkich rynkach  wciąż ma się dobrze dobrze. A zatem niech żyje  zasada 4P:
Przyciągaj/Przygarniaj
Podtrzymuj
Pożywiaj/ Przytulaj
Posilaj
*Zostaw komentarz. Dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka.
** Jeśli Ci się podobało, prześlij ten wpis dalej. Sprawisz, że moja praca przyda się kolejnym osobom.
***Polub  Content i Marketing  na Facebooku.

Masłowska nie czuła

Reklama czasami poniewiera. Czasami dobre obyczaje, kiedy indziej dobry smak. Bywa nieczuła z wyrachowania albo…głupoty. Bo reklama karmi się starą zasadą: im wyraziściej tym lepiej…. A piszę o tym, bo  od kilku dni trwają spory o reklamę, w którą uwikłała się Masłowska. Dorota Masłowska. Choć lepiej napisać: zaangażowała się mózgiem i ciałem. I podpisała ją swoim nazwiskiem, pachnącym dotąd nieźle braną literaturą i dramaturgią.

Otóż Dorota Masłowska, od między innymi Między nami dobrze jest, razem ze swoim biznesowo-kreatywnym partnerem – Maciejem Chorążym  w imieniu marki „Medicine”, w ramach projektu „Collaboration Art”,  pomyślała i odegrała spot  o odzieży, która leczy.
Z żartami jak solą Słychać  w  tej reklamie mniej więcej takie słowa:
„Czujesz, że współczesne zagrożenia cywilizacyjne cię przerastają? Próbujesz uporać się z drażliwością, dyskomfortem, niepokojem? Nie możesz zasnąć? Nie możesz wstać? Jest ci źle pośród ludzi, a jeszcze gorzej w samotności? Jesteś znużony i niec…

Mniamuśnie do imentu

Któż z nas nie pamięta tego pierwotnego: mniam, mniam, am, am. To takie mniamuśne (mamuśne?)! Jeszcze pół łyżeczki..No i okazuje się, że ten języczek kulinarnej zachęty  ma się całkiem dobrze  także w naszym niby dorosłym świecie. Wystarczy otworzyć Google, a tam częstują nas swoimi mniamuśnymi kulinariami gastroblogi. Okazuje się, że mniamuśna może być nawet chińszczyzna dla dwojga (a może nawet przede wszystkim ona ?). Mniamuśne  mogą  być: muzyka, film, detale architektoniczne albo wnętrzarskie, inspiracje, spis serwisów  internetowych, a nawet wyjaśnienia czy komentarze. 
Tak, tak, nie tylko ten burger z McDonald`sa na wielkim muralu  w centrum Warszawy, przy skrzyżowaniu ul. Chmielnej z al. Jana Pawła II. może być mniamuśny. Choć on akurat jest, jak głosi slogan, „Mniamuśny do imentu”. Czy „mniamuśnego” nie autoryzował przypadkiem  diabeł  Piszczałka z Przyjaciela  wesołego diabła. Ten sam co to mówił: „Ja kudłaty durnowaty, ni czytaty, ni pisaty”. I „nie smutkować”. I  „nie smutk…