Przejdź do głównej zawartości

Posty

Niesamowita moc kolorów

Polska jesień październikowa ma to do siebie, że „demonstracyjnie manipuluje” kolorami. Ożywia potrzebę otaczania się nimi. Jakby na zapas, tuż przed potopem późnojesiennych i zimowych monochromatyzmów – szarości, czerni, bieli.
Czerwony dywan Sylvii Plath W  październiku  prawie wszyscy jesteśmy  jak Sylvia Plath, która jesienną chandrę zabijała... czerwienią! W listopadzie 1961 roku pisała:
Nadchodzi pięć ponurych miesięcy. Odczuwam zawsze żal za odchodzącym latem, gdy wczesnym popołudniem zapada mrok, więc przez najbliższy miesiące będę dogadzać swemu organizmowi, gdyż jest to w moim przypadku najlepsze lekarstwo na chandrę. Trudno uwierzyć, by dywany mogły kształtować stan umysłu, ale znając swoją wrażliwość na kolory i faktury jestem przekonana, że czerwony dywan pozwoli mi zachować wieczny optymizm... * Niedokolorowanie  nasze powszechne I gdy tak wczoraj myślałam sobie o tym polskim październikowym karnawale kolorów, późnojesiennym monochromatyzmie i czerwonym dywanie Sylwii…
Najnowsze posty

Polska czyta

Koniec lata… Koniec luźnego latania. Początek zmobilizowanego czytania. Pokazywanego na żywo, transmitowanego i retransmitowanego i takiego... pokazowego:
na głos/ głosy, po cichu ale w specjalnie zebranym czytelniczym tłumie,sportowego (o laur najszybszego, najwydajniejszego w sztukach, metrach, kilogramach), ekstremalnego (najdłuższego, w najwyższym punkcie, w najniższym punkcie, w najgorszych warunkach pogodowych)performatywngo (w specjalnie przygotowanych przestrzeniach, maskach, kostiumach). Bo na granicy lata i jesieni Polska albo idzie na grzyby albo odgrywa/ ogrywa, rozgrywa czytanie. W tym wrześniu  w czytaniu wyraźnie dają o sobie znać dwa trendy:
narodowycentroseksualny. PS.
Grzybów tej jesieni podobno jest wyjątkowo dużo.

Teraz czas na Ciebie. Blogowanie to gra zespołowa.  * Zostaw komentarz. Dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka.
** Jeśli Ci się podobało, prześlij ten wpis dalej. Sprawisz, że moja praca przyda się kolejnym osobom.
***Polub  Content i Marketing  …

Lokowanie produktu w literaturze

„Są w życiu chwile, dla których specjalnie wynaleziono lody Magnum w białej czekoladzie. To jest właśnie jedna z nich” – pisze Sophie Kinsella w jednej z tych swoich babskich historii, nazywanych „chick lit" albo po prostu różową literaturą.

Czy  zacytowane zdanie to fictomercial, czy tylko znak czasów, w którym globalnie podlizuje się lody „Magnum" w białej czekoladzie, zwłaszcza gdy jest się kobietą, ma się trzydzieści lat i problemy: z poczuciem własnej wartości i z nimi… facetami...

Więcej tutaj :

Fictomercial, czyli lokowanie produktu  

Teraz czas na Ciebie. Blogowanie to gra zespołowa.  * Zostaw komentarz. Dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka.
** Jeśli Ci się podobało, prześlij ten wpis dalej. Sprawisz, że moja praca przyda się kolejnym osobom.
***Polub  Content i Marketing  na Facebooku.




Smutek pustych słoików

Im więcej popkultury i Internetu, tym trudniej o realizm i …poezję. Dowody? Wczoraj dostałam wieprzki, dużo wieprzków*. Ucieszyłam się i natychmiast przefrunęła mi przez głowę myśl: Koniec ze smutkiem pustych słoików! Jeszcze nie wyfrunęła mi z głowy do końca ta myśl moja, a już pod frazą „smutek pustych słoików” tańcowały mi obrazy warszawskich słoików, wrocławskich, krakowskich, poznańskich, łódzkich, a nawet…rzeszowskich. Normalnie byłam przez nie tańcowana! To ci heca! To ci siła pop-języka! Uważajcie na nią copywriterzy! Uważajcie!

Słoiki pobrzękują w stolicy,
Słoiki pobrzękują w stolicy,
Słoiki pobrzękują w stolicy,
Oko za oko, wek za wek.
                                                                                     (Big Cyc)

*Dla niewtajemniczonych: wieprzki to śląska nazwa agrestu, a słoiki (słoikarze, słoictwo) to wiadomo.

Teraz czas na Ciebie. Blogowanie to gra zespołowa.  * Zostaw komentarz. Dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka.
** Jeśli Ci się podobało, prześli…

Polski target

Byłam wczoraj na targu. Mówiąc bardziej storytellingowo: byłam w brzuchu mojego miasta. A tam w trzech miejscach (przy truskawkach, przy nabiale i przy mięsie) niezależnie od siebie ta sama fraza wpadła mi w ucho: „wiara wiarą, sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po mojej stronie”. Echo jakieś, czy co?

#moja prawda jest najmojsza  # maladie subjective  #gdzie Polaków dwóch, sądy idą w ruch

Teraz czas na Ciebie. Blogowanie to gra zespołowa.  * Zostaw komentarz. Dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka.
** Jeśli Ci się podobało, prześlij ten wpis dalej. Sprawisz, że moja praca przyda się kolejnym osobom.
***Polub  Content i Marketing  na Facebooku.



Mięsożercy mogą odejść

Śniło mi się, że pod moim domem przechodziła wege parada. Mój uśpiony mózg atakowały hasła: Mięsożercy niszczą ziemię! Mięsożercom mówimy nie! Mięsożercy muszą odejść!  Mięsożercom dziękujemy! Precz z mięsożerczą obsesją! Mięsoholicy wstydem naszej planety!  Mięsojady do szuflady!

A co z mięsożerczyniami? – myślał sobie mój mózg, całkiem przytomnie jak na to, że był uśpiony. – Czyżby one mogły skubać polędwiczkę? Co z suczkami i kociczkami?
Co z aligatorkami?

 – Niech żyją zielone koty i kotki! Niech żyją zielone psy i sunie! Niech żyje sałata dla aligatorów! Niech żyje zielona karma dla wszystkich! – skandowali uczestnicy wege parady jakby czytając w moich myślach.

Ze snu wyrwał mnie głos, który wyraźnie dochodził zza ściany mojego pokoju: „Nasza rosiczka płacze i płacze. Chyba jest głodna?!”.

W mojej niby obudzonej, ale jeszcze śpiącej głowie jakaś moja dziko mięsożerna część bezgłośnie szeptała:

O rosiczki, o tłustosze, o pływcze!
O karnawały i posty!
O grille maści wszelakiej, ta…

Piwne oczy i już

Wakacje. Żar leje się z nieba. Wzdłuż drogi, którą leniwie przemierzam, królują: cykorie podróżniczki (niby cykorie, a podróżniczki, he, he) i billboardy z Ż… I mimo woli zaczynam myśleć o polskich reklamach piennych przyjemności. Tych czystych reklamach, bo o reklamach piwa ulokowanych w literaturze czy filmie można by napisać książkę. Tom opasły jak..brzuch Zagłoby.

No i myślę sobie, jadąc leniwie  wzdłuż drogi, której pilnują cykorie podróżniczki
i billboardy z Ż, że piffko dla mężczyzny („Kurka siwa, chcemy piwa!”) jest tym, czym dla kobiety …czekolada. Nie bez powodu Maklakiewicz śpiewał: „Małe piwko z korzeniami zastąpi łzy”, a inni mawiali że „ono wie, co dobre”/„ono wie, co dobre dla mężczyzny” i „ono nie pyta, ono rozumie”.

No i myślę sobie, że wiele opowieści o mężczyznach mogłoby zaczynać się od słów:
W niejednym barze piwo pił. I każda z przestróg, które miałyby jakiekolwiek szanse  przyjęcia w męskim świecie,  mogłaby tak naprawdę sprowadzać się do zdania: nie chwal piwa…