Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2020

Siła kalamburu

Nie raz pisałam o sile kalamburów w reklamie i towarzystwie. Rzecz jasna nie w takim towarzystwie online, ale takim przy okrągłym stoliku, towarzystwie (i)skrzącym humorem. Bo dobry humor to matecznik kalamburu. Mówiąc dokładniej, dobry humor i językowy słuch oraz wigor, pasja, fantazja. Tak zwany językowy szwung. A wracam do tematu kalamburów, bo właśnie znalazłam cudowny przykład zabawy słowem i jednocześnie coś, co mi świetnie pasuje do „reklamy” bluzki/bluzek. I ten slogan: Bluszcz!Bluzkam, bluzkasz, bluzka…oto jak odmieniali starożytni Sarmaci słowo „bluzkać”, które przetrwało w 3 osobie l. poj. Jako „bluzka” (fragment garderoby damskiej), w 1osobie l.mn. „bluzkamy” (np.„sklep z bluzkamy”) oraz w trybie rozkazującym:„bluszcz”!Przekrój" 1946, nr 77

*Zostaw komentarz. Dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka.
** Jeśli Ci się podobało, prześlij ten wpis dalej. Sprawisz, że moja praca przyda się kolejnym osobom.
***Polub  Content i Marketing  na Facebooku.

Mimozami jesień się zaczyna

Kojarzy mi się i z wrześniem, i z majem,  a także: z ars bibendi, z ćwirkologią i innymi dźwiękologiami, z  kaskadą różnolitego humoru,  z kolorem  rezedowym, z „domowym szczęściem, które pachnie kawą”, z CKOWM” (Centralnym Komitetem Obrony Wierności Małżeńskiej”) …  I z dziesiątkami  innych literackich cacek, finezji,  frenezji.Tak…, Tuwima nie da się zaszufladkować. Szokuje nawet wielością używanych imion: Atoli, Brzost, Czyliżem, Dr Pietraszek, dr Pietraszek, Folcio-Berżer, Jan Wim, Jan Wim, Korek, Nikko Tinne, Oldlen, Owóż, Peer, Pikador, Roch Pekiński, Schyzio Frenik, Ślaz, Tilly, Tuvim, Twardzioch, Wszak.Nawet dziś, w czasach multitaskingu i tysięcy narzędzi – grabiących, tłumaczących, systematyzujących, podpowiadających, weryfikujących,  Tuwim  zaskakuje i fascynuje  rozległością literackich zainteresowań, literackim warsztatem i …płodnością W moich oczach wciąż jest nadzwyczajną maszyną „produkującą” treści poważne i niepoważne, lekkie, lżejsze i najleżejsze: dla dzieci, smako…

Chłodnik albo nazwy sekretne

Bywają nazwy sekretne. To takie nazwy, które pod powierzchnią znaczenia znanego wszystkim skrywają znaczenie osobne, na początku prywatne, potem półprywatne, a wreszcie... publiczne. Weźmy na przykład taki „chłodnik”. Nie, nie, nie o letnią zupę mi chodzi, ale o typ chłopców, mężczyzn, mężów. Typ, który raz na czas milknie, zapada w grobową ciszę. Z czasem coraz częściej i na coraz dłużej. Usłyszałam od swojej sąsiadki:„ Jestem kobietą już starszą, z 30-letnim stażem małżeńskim. Powiem krótko, nie zmienicie takiego typa, co milknie raz na jakiś czas. Co więcej, takie zachowania będą powtarzać się coraz częściej, ciche dni będą coraz dłuższe i tak w kółko”.I kiedy uszy miałam zajęte słuchaniem, w myśli wyświetlały mi się jeszcze inne nazwy sekretne:
Absolut (dyktator), Barszczyk (leniwiec), Bezpiecznik (pewny siebie), Papinkarz (smakosz)…. *Zostaw komentarz. Dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka.
** Jeśli Ci się podobało, prześlij ten wpis dalej. Sprawisz, że moja praca przyda…

Niech żyją 4P

Sześć lat temu pisałam:
Dziś świat zrobił się strasznie pragmatyczny. Ludzie chcą wiedzieć przede wszystkim:
jak zarobić/ zaoszczędzić, nie stracić, jak zrobić wrażenie,jak rozwiązać problem x, y, z .By zarobić na własnych produktach, nie wystarczy dziś  prosta reklama, ginąca w lesie innych reklam. Nie wystarczy marketing adresowany nawet najbardziej osobiście. List trąci myszką, e-mail ginie w powodzi e-spamu.  Dziś trzeba zbudować wokół siebie publiczność (najlepiej usieciowioną) i  karmić ją. Permanentnie, przyciągająco,  pożywnie.I dziś, po sześciu latach  zasada 4P  na wszystkich rynkach  wciąż ma się dobrze dobrze. A zatem niech żyje  zasada 4P:
Przyciągaj/Przygarniaj
Podtrzymuj
Pożywiaj/ Przytulaj
Posilaj
*Zostaw komentarz. Dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka.
** Jeśli Ci się podobało, prześlij ten wpis dalej. Sprawisz, że moja praca przyda się kolejnym osobom.
***Polub  Content i Marketing  na Facebooku.

Masłowska nie czuła

Reklama czasami poniewiera. Czasami dobre obyczaje, kiedy indziej dobry smak. Bywa nieczuła z wyrachowania albo…głupoty. Bo reklama karmi się starą zasadą: im wyraziściej tym lepiej…. A piszę o tym, bo  od kilku dni trwają spory o reklamę, w którą uwikłała się Masłowska. Dorota Masłowska. Choć lepiej napisać: zaangażowała się mózgiem i ciałem. I podpisała ją swoim nazwiskiem, pachnącym dotąd nieźle braną literaturą i dramaturgią.

Otóż Dorota Masłowska, od między innymi Między nami dobrze jest, razem ze swoim biznesowo-kreatywnym partnerem – Maciejem Chorążym  w imieniu marki „Medicine”, w ramach projektu „Collaboration Art”,  pomyślała i odegrała spot  o odzieży, która leczy.
Z żartami jak solą Słychać  w  tej reklamie mniej więcej takie słowa:
„Czujesz, że współczesne zagrożenia cywilizacyjne cię przerastają? Próbujesz uporać się z drażliwością, dyskomfortem, niepokojem? Nie możesz zasnąć? Nie możesz wstać? Jest ci źle pośród ludzi, a jeszcze gorzej w samotności? Jesteś znużony i niec…

Mniamuśnie do imentu

Któż z nas nie pamięta tego pierwotnego: mniam, mniam, am, am. To takie mniamuśne (mamuśne?)! Jeszcze pół łyżeczki..No i okazuje się, że ten języczek kulinarnej zachęty  ma się całkiem dobrze  także w naszym niby dorosłym świecie. Wystarczy otworzyć Google, a tam częstują nas swoimi mniamuśnymi kulinariami gastroblogi. Okazuje się, że mniamuśna może być nawet chińszczyzna dla dwojga (a może nawet przede wszystkim ona ?). Mniamuśne  mogą  być: muzyka, film, detale architektoniczne albo wnętrzarskie, inspiracje, spis serwisów  internetowych, a nawet wyjaśnienia czy komentarze. 
Tak, tak, nie tylko ten burger z McDonald`sa na wielkim muralu  w centrum Warszawy, przy skrzyżowaniu ul. Chmielnej z al. Jana Pawła II. może być mniamuśny. Choć on akurat jest, jak głosi slogan, „Mniamuśny do imentu”. Czy „mniamuśnego” nie autoryzował przypadkiem  diabeł  Piszczałka z Przyjaciela  wesołego diabła. Ten sam co to mówił: „Ja kudłaty durnowaty, ni czytaty, ni pisaty”. I „nie smutkować”. I  „nie smutk…

Forever Purple

Mam ją. Połyskującą głębokim  fioletem. Jak najmodniejsza suknia mojej prababki z czasów, gdy w głowie była jej tylko moda. „Intensywna kolorystyka utrzymuje się przez cały sezon i jest wręcz nierzeczywista” – powiedział mi jej sprzedawca.I nie jest z niej  żaden Śliwkowy Cukiereczek (Sugar Plum), żadna Mocna Śliwka (Plum Power).  I Gruzińska Śliwka (Georgia Plum) też to nie jest. Nie jest to też Śliwka Królewska (Plum Royale). Nie nazwano jej też wprost ani Dziką Różą (Wild Rose), ani Nocnymi Falbanami (Midnight Ruffles), ani Rozczulonym (Rozkrochmalonym?) Ogniem (Melting Fire).  

Mam od wczoraj Forever Purple! Forever Purple: z nazwy, treści i formy. Moja Forever Purple obiecuje magię i kilka estetycznych smaczków. Takich dla fanów „fioletowych przebłysków”.Myślę, że moja Forever Purple spodobałaby się Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Myślę też, że gdyby znała ją znała Sue Monk Kidd (ta od Sekretnego życia pszczół) to właśnie z niej zrobiłaby pożytek dla swoich  fioletowomiodnych …

Słowa kontra obrazy

Z jednej strony mówią „na mieście”, że liczą się tylko obrazy. A z drugiej, że ….ważne są tylko słowa i składane z nich narracje.  A oto jeden z licznych dowodów na moc słów.  Prosto z Danii, w której podobno mieszkają najszczęśliwsi ludzie pod słońcem. * Zostaw komentarz. Dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka.
** Jeśli Ci się podobało, prześlij ten wpis dalej. Sprawisz, że moja praca przyda się kolejnym osobom.
***Polub  Content i Marketing  na Facebooku.




Mniamuśne książeczki, czyli stary dobry content marketing

Nie mam na myśli ani książek  recenzowanych gastropazurem –  dzielonych zgrubnie na smaczne i niesmaczne, ani przepiśników, ani książek jadanych. Pisząc o przesmaczych książeczkach, mam   na  myśli  książki  używające literatury jako narzędzia  budowania  relacji,  oswajania z marką i jej produktami, a w końcu – przestrzeni  kontekstowej reklamy. Jak na przykład ta z  1930 roku pod tytułem: Podróż koleją do babuni, opowiadania małej Dziuni. 

Jest ta książeczka  pełna wedlowskich smaków i smaczków, a jednocześnie jest „historią”.  W dodatku wierszowaną – jak nakazuje prastara poetyka „zachwalanki”. Znana marketingowcom od początku świata.Jest ta książeczka  przykładem starego content marketingu, łączącego reklamę z tym co nienachalne, lekkie, przyjemne, użyteczne, wbijające w pamięć. Jest czymś co łączy  reklamowy charakter  z   czymś trochę materialnym (książka) i trochę niematerialnym: fabuła, akcja, postaci, relacja z podróży koleją. Jest ta książeczka też jednym z licznych śladów wi…

Jak rozpalić emocje wśród ogórków

No i nastał czas ogórków. Ucichła wyborcza wojna na słowa, taka pokazowo polsko-polska. Przyczaiło się pod kwiatami rozkwitających hortensji  pandemiczne gadanie. No i w wielkich, średnich i małych wytwórniach klikbajtów pojawiło się kluczowe pytanie: czym  by tu rozpalić lipcowe emocje!  Najlepiej te konfrontujące totalnie… młodych ze starymi, bezdzietnych z dzieciatymi, wyzwolonych z konserwatywnymi, wieś z miastem. Tak ogniście, memogennie, hasłorodnie!
No i odpalono….opalanie topless. Temat stary jak świat (albo jak BB), ale  - jak się okazuje - wciąż niezawodny w dzieleniu i mobilizacji do walki na słowa. Przynajmniej u nas, bo podobno w ojczyźnie BB, gdzie problem dawno przerobiono, uznano, że opalanie topless jest mocno niemodne, a poza tym niezdrowe.  Niby naturalne, a …jednak niezdrowe.

Z jednej strony ustawili się więc fani topless krzyczący: Free The Nipple! Wolne sutki! Nagie plaże są najlepsze! Jak nie chcesz oglądać, to nie pacz! Polaku, nie przerabiaj igieł w widły!
A z d…

Język pandemii

Mimo pozorów normalności wciąż tkwimy w koronakryzysie. Nikt nie wie jak głęboko. Oprócz ściany problemów (globalnych, narodowych, lokalnych, osobistych), ton kreatywnych pomysłów na przetrwanie „w tym/po tym trudnym czasie”,  namnożył nam koronawirus ... mnóstwo nowych słów i nowych użyć słów starych.  Można śmiało mówić o  swoistym koronasłowniku.
O jego segmentach poświęconych: koronapolityce, koronaekonomii, koronausługach, koronaobyczajowości i koronarozrywce.

Ha, ha, ha nawet w pandemii tropię słowa, ich pewne i prawdopodobne echa, alianse, rezonanse.  Nie są  te słowa „wolnymi ptakami”. Są przyklejone do matek-narracji. Pewnie zauważyliście, że „narracja” (meta-narracja, hiper-narracja)  jest ekstra modnym słowem od kilku lat. Może nawet najmodniejszym?  Wystarczy nadstawić uszy, by słyszeć: jej narracja, to jest pańska narracja, to jest narracja prawicowych/ lewicowych/liberalnych mediów, taka narracja ..  Ja mam swoją narrację,  ty masz swoją narrację, on i ona mają swoje na…

Niech żyje narracja

Od pewnego czasu jestem wyczulona na zawrotne kariery pewnych słów. Jednym z nich,  super modnym, jest słowo „narracja”.  Słowo przeniesione z literatury na życie, jakby życie bieżące, dawne i przyszłe było tylko opowiadaniem.  Z całym  ogonem kontropowiadań. Jakby fakty nie istniały.

Tę zadziwiająca karierę Narracji, siostry Interpretacji, Kreacji, Wizji, Manipulacji, Aspiracji i Retoryka, Blagiera oraz Fake Newsa dość prosto przed laty tłumaczył sobie i innym  Umberto Eco:

"Ponieważ fikcja wydaje się nam środowiskiem bardziej przyjaznym niż życie, próbujemy czytać życie, jakby było dziełem fikcji".                                                                                Umberto Eco Sześć przechadzek po lesie fikcji

Narracja przez swoje pochodzenie z wielkiej rodziny Fikcji  jest uwodzicielska i umie obiecywać. No i jest taka wielofunkcyjna…

Słowa powiązane:
auto-narracja, alternatywna narracja,  hiper-narracja , meta-narracja,  marketing narracyjny, narracja narracja …

Imogena i Grażyna

Rozpoczął się marzec. Rozpoczął się miesiąc, w którym aż roi się od imienin moich bliskich.
A imieniny w Polsce to rzecz święta. A imiona?

Myślę sobie, że imiona bywają bardzo dobrym, dobrym albo kiepskim  naznaczeniem. Darem albo utrapieniem. Niekiedy natychmiastowo włączają do rodziny naprawdę niezłych imienników i  imiennych opowieści. Czasami najwyższej próby literackiej.

Jakby nie patrzyć, źródłem naszym imion są księgi: święte, półświęte albo całkiem laickie, jak literatura piękna i popularna, scenariusze filmów, seriali, gier(!), popularne gazety o gwiazdach, gwiazdkach i garach.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że to literatura piękna stanowiła i wciąż stanowi źródło imiennych inspiracji.
Na przykład Julia Na przykład Julia – najpopularniejsze u nas imię w ostatnich latach – do polskich kalendarzy dostało się przez literaturę. Gdzieś pod koniec XVIII wieku. Wraz z dziełami Szekspira ( Choć niektórzy mówią, że z Julią, czyli Nowa Heloizą Jana Jakuba Rousseau!). Podobnie jak ciut w…

Adwokatka w czerwonym płaszczu

Na Wirtualnej wciąż można przeczytać:
„Sympatycy Andrzeja Dudy proszą  szefową jego kampanii w wyborach prezydenckich Jolantę Turynowicz-Kieryłło, aby zmieniła czerwoną marynarkę, płaszcz i przestała się wyróżniać. Uważają, że w ten sposób kradnie uwagę należną kandydatowi”*. 

Wspominam o tym, bo nie dalej niż wczoraj pisałam o sztuce kreowania wizerunku i emocji także przez garderobę,  w tym również  przez jej kolor. Wcale niebłahej sztuce. Zwłaszcza dziś, gdy sympatiami i antypatiami rządzą obrazy i obrazki.

Zresztą nie tylko dziś i nie tylko w świecie komunikacji zapośredniczonej medialnie wpływa się na emocje i oceny innego przez pryzmat jego garderoby, dobrane do niej dodatki.

Garderobą, jej kolorem i stylem od dawna grano „występując w roli" strony w sądzie. Przez garderobę manipulował swoim wizerunkiem na przykład Dal Fabbro, kontrowersyjny krytyk muzyczny, któremu wytoczyła proces Maria Callas – za druzgocącą recenzję. Gdy  miał zabrać głos jego adwokat, przyszedł do są…

Dredy Olgi Tokarczuk a wąsik wieszcza Słowackiego