Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2017

Copywriting, ach copywriting

Powoli staję się monotematyczna – tu copywriting, i tam, i jeszcze tam. Dzieje się tak, bo filtruję i organizuję na nowo moje myśli o copywritingu. Myśli zebrane z cudzych i własnych doświadczeń. Nadsłuchane, wymyślone, wypróbowane w działaniu.

A ponieważ  skapitulowałam i w końcu uznałam, że codzienne (no dobrze, prawie codzienne!) powtarzanie pewnych reguł – motywuje,  organizuje, broni przed dryfem i pożarciem przez smoka nadkreatywności, „bawię” się w  tworzenie swoistego Regularnika Copywritera.   Dziś jedna z jego odsłon: Top 9 w copywritingu

Więcej tutaj!


Teraz czas na Ciebie. Blogowanie to gra zespołowa.  * Zostaw komentarz. Dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka.
** Jeśli Ci się podobało, prześlij ten wpis dalej. Sprawisz, że moja praca przyda się kolejnym osobom.
***Polub  Content i Marketing  na Facebooku.

Grudzień, czyli czas na staropolskie klimaty

Już mamy środek grudnia – najbardziej staropolskiego miesiąca w roku. Miesiąca spod znaku: pierników, aniołów,  gwiazd, kolęd i pastorałek.  Miesiąca z  frazą – „A my do Betlejem”. A tak nawiasem mówiąc, całkiem niedawno dowiedziałam się, nazwa tego miasta wywodzi się od Bet Lehem, co dosłownie oznacza  „Dom Chleba”…

Piernikowanie mamy już za sobą, bo przecież zwyczajowo rozpoczęło się  wraz z 25 listopada. Jadwentowanie  jest już na półmetku.  Dzień  Anioła 2017 też już przeżyliśmy.  I z dnia na dzień jest nam coraz  bardziej „Miedźno, pierno, miłowonno”, czyli „Miodowo, ostro/ pieprznie i ziołowo, aromatycznie”.
Miedźno, pierno, miłowonno Zamiłowanie do indyjskiej miłowonności za sprawą goździków, cynamonu,  imbiru, pieprzu  mamy w narodowych genach.

Podobno nasi praszczurowie nawet „czarna polewkę” przyprawiali  octem, słodkością (!), pieprzem, imbirem , cynamonem, goździkami, sokiem  wiśniowym.  A cynamon sypali suto  wszędzie, choćby do swojej super jajecznicy – na maśle i wini…

Święta potrzebują PR-u i marketingu

Święta i obyczaje nie tworzą się same. Są wytwarzane. Ich początkiem może być na przykład prasa. Jak w przypadku dzisiejszego Dnia Świętej Łucji, święta przede wszystkim skandynawskiego, choć przejętego od Włochów, a i coraz bardziej popularnego u nas.

Dzień świętej Łucji to święto przełamywania  mroku i chłodu długich nocy przez  zorganizowane światło. Po raz pierwszy urządziła je w 1927 gazeta ”Stockholms Dagblad. Nieprzypadkowo powiązała je z imieniem Łucji  (od łac. lux – światło), które kiedyś – gdy bardziej ważono znaczenie imion – nadawano dziewczynkom narodzonym o świcie, "rozświetlonym z urodzenia".

Dzień Świętej Łucji bywa nazywany świętem światła, świetlistości, złocistości. Choć można by go nazwać też świętem bieli pośród czerni, nadziei pośród nocy, tradycji, wspólnoty, itd… No i oczywiście świętem gastronomii, bo to czas gorącej kawy, grzanego wina i szafranowych bułeczek z rodzynkami (lussekater).

Tu i ówdzie, poza Szwecją, jest także Dzień Świętej Łucji świę…

Koniec zorganizowanego blogowania?

Tak jest, że większość z nas pracuje dziś w mediach społecznych zdobytych dla siebie. Uprawia swoją rolę, orząc klawiaturą i myszką.  A że większość  uprawia rolę  dzierżawioną (choć czasami temu i tamtej się wydaje, że własną),  w każdej chwili może otrzymać wiadomość, że  umowa  dzierżawy właśnie się zmienia albo dobiega końca.

Metafora wynajemcy i najmującego świetnie pasuje do różnych naszo-nienaszych e-przestrzeni,  na przykład do  „kawałka własnej podłogi” na takiej czy innej platformie blogowej czy w portalu społecznościowym z Facebookiem na czele.  A piszę o tym w związku z informacją, że zwija się z blogowego rynku blogowa platforma blog.pl (należący do Grupy Onet-RAS Polska)* - wciąż reklamowana jako Polskie Centrum Blogowe i jako przestrzeń blogowa dla 1 791 224 blogerów.


Wcześniej o zamknięciu platformy blogowej  Blox Lite działającą m.in. w serwisie Tok fm.pl poinformowała Agora. A tu  i ówdzie pojawiają się głosy mówiące o tym, że tylko patrzeć jak grrruuuchnie potęga F…

Anielski copywriting

Dziś  Dzień Anioła. Rozanieli nam się w naszych miastach, miasteczkach i wsiach. Jak co roku, nasze polskie zaanielenie i rozanielenie będzie  codziennie narastało. Aż do 26 grudnia. A i później tu i ówdzie mignie jakaś anielica (niekoniecznie złotowłosa), niestandardowy anioł czy aniołeczek.

Na tej przedświątecznej fali przypływu anielskości przyszło mi na myśl pytanie: jak anielskość jest obecna w słowach i treściach biznesowych. Nie, nie chodzi mi o tę jej obecność odświętną – ale o tę całoroczną, na przykład w nazwach firm i produktów, w hasłach reklamowych. Jak to mówią na mieście – w namingu i copywritingu.

Przywołanie anioła/aniołów (i anielskości!) w namingu czy copywritingu oznacza rzecz jasna przywołanie skojarzeń z nim/nimi związanych. A w naszej polskiej kulturze anioł był i jest (pytanie: Czy i jak długo będzie?) ikoną pośrednika dobroci, znakiem dobrej opieki, misji specjalnej, dyskrecji, sielskich czasów, słodkiego dzieciństwa, czasami metafizyki i patronem …. telekomu…

Bajeczny bywa skuteczny

Wielu copywriterów popełnia ten sam błąd – buduje  pozycję na rynku w oparciu o swoją niezwykłą wyobraźnię! Magiczną, nadludzką. Ostatnio nawet zetknęłam się z autopromocją w stylu: „jestem copywriterem z bajeczną wyobraźnią” i  „posiadam bajeczne referencje”.

Piękne to, ale mało przekonuje. Bo zleceniodawcom, i to niezależnie od  zasobności portfela, wcale nie zależy na bajeczności wyobraźni ludzi zatrudnionych przy marketingu (w tym copywriterów). Zależy im na ich skuteczności. A co do wyobraźni copywriterów,  to  wydaje się, że ważniejsza jest ta  przewidująca,  niż  na ta bajeczna. Przewidująca skutki działań – wizerunkowe, zasięgowe, ekonomiczne.

Choć, z drugiej strony  copywriting, zwłaszcza ten adresowany do odbiorcy masowego,  wciąż kocha magię, niezwykłość, oszołomienie, feerię, bajkę. 

Pozostaje więc tylko jedno: przekonać zleceniodawcę, że bajeczny może być skuteczny. 
Bagatelka! Bagatelka? Bagatelka…

Powiązane12 cech dobrego copywritera
5 przykazań dzisiejszego sprzedawcy
Pisa…

Marketing i serial, czyli super para

Dziś święto Barbar, Feliksów, Krystianów, Górników i Górniczek, ale także kolejna rocznica zawarcia niezwykłego związku pomiędzy serialem a marketingiem. 84 rocznica. Ważna dla wszystkich, których interesują punkty stałe, zmienne i przepływy pomiędzy akcją w fikcyjnym świecie a promocją i marketingiem. I nie jest  w tym przypadku najistotniejsze czy jest to akcja czytana samodzielnie,  czy przedstawiana radiowo, filmowo czy multimedialnie.

Wszystkiego najlepszego Wszyscy Drodzy Solenizanci! 

Dzień Czerwonego Jabłka

Na złość pogodzie i przyrodzie, grudzień otwiera Dzień Czerwonego Jabłka. Jabłko jakie jest, każdy widzi. Rzecz jasna, że każdy widzi inaczej, zwłaszcza czerwone jabłko. Dajmy na to, taki  człowiek marketingu widzi jabłko jako produkt związany z  pierwszym wezwaniem do akcji i z pierwszą udaną konwersją! Naprawdę trudno oprzeć się wrażeniu, że  pierwszą copywriterką była biblijna Ewa!