Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2015

We blog, czyli niech żyją blogi!

„Pisanie na bloga to jak bieg w maratonie, trzeba mieć tego pełną świadomość, bo inaczej to tylko marnowanie czasu”


Dziś piszę okazjonalnie, bo oto mija 18 lat od narodzin nazwy „weblog”.17 grudnia 1997 Jorn Barger*po raz pierwszy zastosował tę nazwę, inspirując się funkcjonującą frazą: Web log**. Od słowa „weblog” wiodła już prosta droga do zawołania „We blog!”. A dwa lata później, w kwietniu lub maju 1999 roku, Peter Merholz użył żartobliwie nazwy „blog” na pasku bocznym swojego bloga Peterme.com.
I mimo, że format blogowy liczy sobie już tyle lat, ma się naprawdę nieźle. Choć niektórzy, po „złotych latach” 2003 – 2008, wieszczyli mu wypalenie
Blogosfera, czyli wielość w jedności Blogosfera to dziś naprawdę rozległa przestrzeń, wypełniona przez działania z rodziny blogowatych. Są w niej blogi osobiste i firmowe, prowadzone pojedynczo i zespołowo, dorywczo i nałogowo, żywiołowo i strategiczne… Można spotkać blogi aktywne, autystyczne, przeniesione, „przebrandowane”, zahasłowane, zabl…

Marketing i kino

Nie wiem czy już zorientowaliście się, ale jestem niepoprawną kolekcjonerką dowodów marketingowego wpływu  książek, przedstawień, filmów. Niedawno pisałam o Jamesie Bondzie – żywej reklamie „naprawdę męskiego” stylu życia i jego gadżetów. I o ile filmowa seria o Bondzie to klasyczny dowód trwałego mariażu kina i marketingu, o tyle trudniej znaleźć natychmiast dowody takiego małżeństwa reklamy i kinowej fikcji w odleglejszej przeszłości.
Tymczasem, jeśli pogrzebać w bezpośrednich lub pośrednich dokumentach, to okazuje się, że kino od zawsze uczyło mód wszelkich, tak jak wcześniej fotografia, teatr czy literatura. Nawet w tych środowiskach, po których trudno byłoby się tego spodziewać. Oto właśnie w Cholonku… Janoscha, znalazłam dowód, że kino nawet w latach 30. XX wieku  i nawet na takiej prowincji, jak ul. Oślowska w ówczesnym Zabrzu, kształtowało kobiece wyobrażenia o…. wiecznej elegancji. No przecież chyba Janosch nie wymyślił od A do Z ostatniej woli swojej bohaterki? [Michcia Chol…