Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą pisanie

Styl i publiczność

Dla ludzi żyjących z publiczności i dla publiczności nie ma gorszej rzeczy niż brak wyczucia stylu. W istocie chodzi tu o wyczucie publiczności. Bo dla ludzi żyjących z publiczności i dla publiczności,   rezonowanie z jej potrzebami i smakami jest najważniejsze, bo zapewnia: przychylność, polubkę, a nawet chmurę polubek i komentarzy w przestrzeniach mediów własnych, wydzierżawionych, zakupionych. Po prostu  zapewnia popularność i… pieniądze.  A żaden styl nie jest wieczny i nawet klasycy z czasem wydają się albo naprawdę, albo merkantylnie,  komercyjnie, konsumpcyjnie nieodpowiedni. Na przykład zbyt archaiczni albo... brutalni. Przykład? Proszę bardzo. Właśnie wczoraj przetoczyła się przez mój Internet rodzinno-medialna burza wokół Ballady o chirurgii plastycznej . Otóż słowa tej ballady, adresowanej kiedyś wpół żartem do snobistycznej inteligencji (biednej ale oczytanej) ponad głową „pewnego nieoczytanego” osobnika,  już w pierwszym pokoleniu zostały uznane za ...

Jak napisać hit

Nie da się ukryć, dzisiejsza łatwość pisania sprzymierzona z łatwością wydawania, obfitują nadprodukcją książek. Gdy wchodzę do  księgarni, od progu  nachodzi mnie ochota żeby raz na zawsze przestać pisać i nie mnożyć opowieści z góry wydanych na śmierć z przeleżenia. Drzewa umierają stojąc, książki umierają zalegając. A z drugiej strony wciąż istnieją pisarze (i to wcale niestarzy)*, którzy potrafią swoje pisarstwo zamienić w dochodowy biznes. Czyżby kluczem do ich sukcesu była adaptacja do rynkowej natury naszej rzeczywistości i przyjęcie, że książka jest produktem po prostu, a autor jest producentem ? Wiem, że nie brzmi to dobrze dla pisarzy artystów, wychowanych na odrazie łączenia literatury z jakąkolwiek „użytecznością” i z normalnym rynkiem, którym rządzą „targety” oraz marketing, promocja (i autopromocja!), PR. Gdy książka jest produktem Nie tylko nam Polakom, ale i innym  wizja książki  jako produktu nie brzmi dobrze. Na przykład  Szwedom. A na ...

Szmata śmierci albo dysfemizmy

Istnieją eufemizmy , istnieją dysfemizmy. O ile pierwsze łagodzą  wypowiedzi  i przedstawienia przedmiotów, o tyle drugie je wyostrzają, a także brutalizują i atakują. O ile eufemizmy mogą służyć promocji i reklamie, o tyle dysfemizmy sprawdzają się, gdy chodzi o wywołanie niechęci,  degradację, antyreklamę. Także gdy chodzi o  wyrażenie wściekłości,  przepuszczenie ataku. Luty, który z natury jest nieprzyjemny (zimny,  ostry,  lodowaty) obfitował w  wypowiedzi, w których używano dysfemizmów. No a dzisiaj jest 2 marca,  no  i mamy dysfemistyczny atak na…stary poczciwy podkoszulek bawełniany.   Stary poczciwy pokoszulek bawełniany został  bowiem  w pewnym istotnym portalu nazwany  …„szmatą śmierci”.  Co prawda nie jest on ani termiczny, ani termoaktywny, ani termoregulacyjny i tak podobno go nazywają „wspinacze”, ale bez przesady. Pomiędzy „byciem nietermicznym”  a  „szmatą śmierci” jest wiele in...

Przepis na dobre pisanie. 10 sprawdzonych wskazówek

Nie ważne czy piszesz swoją pierwszą w życiu powieść, pierwszy scenariusz filmowy albo tylko blog  …. pracę licencjacka lub magisterską. Te porady, które spisałam (i potwierdziłam u duuużo lepszych w pisaniu niż ja) sprawdzą się w każdych okolicznościach. Także bez względu na to czy jesteś debiutantem, czy starym wyjadaczem ze żłobu stron, fraz, słów, znaków. Również bez względu na język, w który piszesz. Do zastosowania na CITO :) Mnóstwo czytaj i mnóstwo pisz. Janosch. Z niczego nie ma nic. Stwórz rytuał pracy – codziennej, systematycznej, nieprzerywanej, niespowalnianej, w tym samym miejscu, bez względu na okoliczności. Pamiętaj czarna melancholia, ból głowy, nagła chęć wypróbowania nowego przepisu na spagetthi  ze szpinakiem i  brak weny  nie usprawiedliwiają.    Miej swój pisarski cel codzienny. 1000 lub 2000 słów na początek wystarczy. Zawodowcy nie ruszają się podobno z miejsca nim nie napiszą 10.000 słów. Stephen King. Praca zaw...

Masz talent do pisania? Wystarczy prosty test.

Pisanie wcale nie wychodzi z mody, wbrew temu, co się mówi na „mieście”. Wciąż uprawiają  sztukę pisania  pisarze,  dziennikarze,  blogerzy,  marketingowcy - wyznawcy content marketingu i storytellingu. Co więcej, ci ostatni rozwijają narracje, które wśród najbardziej nowoczesnych pisarzy nie cieszą się uznaniem. Wskrzeszają na przykład prastare mechanizmy opowiadania, które  posługują się archetypowymi sytuacjami i bohaterami. Jak jednak poznać czy warto wchodzić w tę rzekę piszących? Jak rozpoznać czy ma się „to coś”, co daje szansę płynięcia w jej korycie – zdrowo i z sukcesem? Po staroświecku można to coś nazwać talentem. Jak więc poznać, że ma się talent do pisania? Test Stephena Kinga Okazuje się, że rzecz jest prostsza niż mogłoby się wydawać. Że wcale nie trzeba korzystać z drogich konsultacji. Wystarczy prosty test Stephena Kinga  – pisarza, dramaturga, nauczyciela sztuki pisania, autora poradnika-pamiętnika: Jak pisać. Pamiętnik rzemie...