Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2016

Żeby hasła reklamowe były trafne

Czarnym snem każdego copywritera jest stworzenie nietrafnego sloganu*: bez siły przyciągania, szans na osadzanie się w pamięci i na zmobilizowanie do uwierzenia w jego treści.

Podobno zły slogan jest gorszy niż… brak sloganu. I choć istnieje tyle przepisów na trafne hasło reklamowe, ilu copywriterów i teoretyków copywritingu i reklamy, jedno jest pewne – dobry slogan to krótki slogan. Wciąż rządzi tu nieśmiertelna zasada KISS, o której pisałam między innymi tutaj.

Robert Mayer** przed laty opracował nawet test na dobry slogan – test nadruku na koszulce.
„Jeśli dobrze wygląda i brzmi na koszulce, to znaczy, że wymyśliłeś całkiem niezły slogan”.
                                                                     Robert Mayer A zatem asceza! Asceza drogie Panie i Panowie służy sloganom reklamowym. I nie jest to żadna nowość. Pisał o tym już pionier polskiego copywritingu Melchior Wańkowicz – autor nieśmiertelnego hasła „Cukier krzepi”, zrodzonego z autorskiego założenia, że mają być dwa…

Copywriting i eufemizmy

Język reklamy kocha eufemizmy*. Słowne zasłony dla tego co w danym miejscu i czasie niepożądane: nieestetyczne, niemoralne, niedyplomatyczne, nierynkowe.

Język reklamy kocha eufemizmy bez względu na geografię. Bo nie wykluczają, ozdabiają, pozwalają prowadzić komunikację i oczywiście – sprzedają. Sprzedają idee, usługi, produkty. 

Eufemizmy używane są też poza reklamą: w życiu codziennym i zawodowym, w mediach. Dochodzą do głosu wtedy na przykład, gdy  o kradzieży mówi się – plądrowanie, a o kopiowaniu czyjejś własności intelektualnej – inspiracja albo nowa interpretacja. Eufemizmy po prostu łagodzą, rozmywają ostrości, kategoryczności. Jak to kiedyś powiedział Robert Mayer** – „zmniejszają kamienistość kamienistej drogi”.
Eufemizmy pojawiają się same wszędzie tam, gdzie występują trudne tematy: śmierć, choroby, starość, kalectwo, seks, samotność, czy – w naszej europejskiej kulturze – nadwaga. W tym ostatnim przypadku wystarczy przekroczenie rozmiaru 42+, by być w niektórych kręgach d…

Stare dobre treści od marki, czyli opera mydlana

Któż z nas nie słyszał o operze mydlanej? Ale ile osób łączy ją z marketingiem, a właściwiej byłoby powiedzieć z content marketingiem, czy inaczej – z marketingiem przez treści od marki? A tymczasem to opera mydlana stanowiła nowe otwarcie w content marketingu. A jej klasycznym przykładem był długoletni sponsoring serialu radiowego Oxydol’s Own Ma Perkins przez markę P&G/ Procter and Gamble.
Nowy marketing w nowym medium Dziś właśnie mija kolejna rocznica emisji pierwszego odcinka. Nadano go 4 grudnia 1933 roku o godz. 15.00, na kanale NBC Red Network. Na świecie wciąż szalał kryzys, a w USA rozwijał skrzydła nowy marketing w nowym medium. I rozpoczynał swoje życie format serialowy. 
Nazwa "opera mydlana" oddawała kontrast pomiędzy codzienną tematyką słuchowiska i dramatyczną formą. Dziś nazwa ta, uważana za nazwę pogardliwą, nie jest popularna w światowych stacjach telewizyjnych. Co więcej, można powiedzieć, że  unika się jej jak ognia.

W Polsce wśród teoretyków mediów …

Z natury komunikacji, czyli prawo Zipfa

Trwa grudzień. Grudzień-łudzień. Wczoraj było śnieżnie. Dzisiaj rano jest deszczowo. Nieprzewidywalna jest ta natura. I jeśli komuś wydaje się, że taka sama jest natura komunikacji, to jest ....w błędzie. Bo od zawsze obowiązują tu nie tylko określone rytuały, chwyty, triki, ale i prawa. Jak na przykład prawo Zipfa. George'a Zipfa.

Dzień Czerwonego Jabłka

Smacznego 😊