Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2019

Mikołaj nie istnieje

Nie wiem czy kiedykolwiek wierzyłam, że Mikołaj istnieje. Bo nie o wiarę tu szło, ale o umowę. O umowę, że w długą noc grudniową on przychodzi. On we własnej niewidzialnej postaci. Tak, tak, należę do tych, którzy w dzieciństwie nie mieli okazji  do dotknięcia Mikołaja w postaci wyrośniętego krasnoluda z worem.

W moim dziecięcym świecie nie było nic ważniejszego niż gra wyobraźni oparta o umowy. Nie było nic ważniejszego niż te światy na niby, stwarzane w bajkach, baśniach, legendach ale też w rówieśniczej grupie. Stwarzane na szybko, w pospiesznym rozdaniu ról osobom i rzeczom, w zorganizowaniu bardzo oszczędnych  kostiumów i rekwizytów.  Zwykle najbardziej podręcznych z  podręcznych.

Tkwiąc po kokardy i pilotki w świecie umowy, ja i moi  rówieśnicy żyliśmy sobie szczęśliwie w nim aż się nam znudziło albo …przyszedł ktoś z gatunku „psuj".

Dziś „psuje" rosną jak grzyby po deszczu. I kompletnie dewastują rodzicielsko-dziecięcą grę w Mikołaja. Tę odwieczną rodzinną grudniową…

Jesieniara po prostu