Przejdź do głównej zawartości

Jak tworzyć chwytliwe tytuły, slogany, memy?


„Z niczego nie ma nic”– mówił przed laty Janosch w swoim Cholonku... Wtajemniczeni wiedzą, że ta Cholonkowa mądrość nie była tylko Cholonkowa. Że znano ją co najmniej od rzymskich czasów Lukrecjusza. Używano jej – adaptowano ją, modyfikowano i przekształcano – w zależności od potrzeb.

Nie inaczej jest też w dzisiejszym świecie copywritingu – tu także użytkuje się stare porzekadła, przysłowia, złote myśli i złote tytuły – książek, filmów, piosenek. Adaptuje się je, przekształca, rozwija. Są one naprawdę niezłym źródłem inspiracji dla zawodowych copywriterów.

Przykład z kariery pewnego sloganu

Weźmy  wciąż modne w dietetycznych i gastronomicznych kręgach hasło: Jesteś tym, co jesz. (Choć, jak mówią na mieście, nie jest ono do końca prawdziwe!)

Za ojca sloganu Jesteś tym, co jesz można uznać Anthelma Brillant-Savarina (zm. 1826). Wśród innych zaraźliwych aforyzmów zostawił i ten: Powiedz mi co jesz, a powiem ci, kim jesteś. Można też powoływać się na Ludwiga Andreasa von Feuerbacha (zm.1872), który powiedział: Człowiek jest tym, co je. Albo na Herberta Georga Wellsa  zm. 1946), który całkiem serio mawiał, że Jadło określa świadomość.

Ale i tak pewnie większość z Was  slogan Jesteś tym, co jesz… połączy z Gillian McKeith – szkocką dietetyczką, prezenterka telewizyjną (gospodynią brytyjskiego programu You Are What You Eat) i pisarką. Aktualnie gwiazdą kanadyjskiego programu: Eat Yourself Sexy.

W 2005 roku ukazała się na naszym rynku pierwsza książka Gillian McKeith: Jesteś tym, co jesz: dieta, która zmieni twoje życie (z dopiskiem na okładce: "Będziesz szczuplejszy, zdrowszy, szczęśliwszy") i rok później: Jesteś tym, co jesz: książka kucharska.

A później pojawiły się slogany: 

Jesteś tym co jesz. Jedz świadomie.
Jesteś tym, co jesz – jedzenie ma znaczenie.
Jedzenie ma znaczenie. Jesteś tym, co jesz.
Jesteś tym, co jesz i jak jesz.
Jesteś tym, co jesz i pijesz.
Nie jesteś tym, co jesz. Jesteś tym, co przyswajasz.
Jesz źle, czujesz się źle, chorujesz.

I rozwinięcia:
Jesteś tym, co jesz. Więc nie bądź szybki, tani, łatwy.
Jesteś tym, co jesz. Jedz prawdziwe jedzenie.
Jesteś tym, co jesz. Jedz dobrze.
Jesteś tym, co jesz. Jedz sexy.
Jesteś tym, co jesz. Wybór należy do ciebie.
Myślisz tak, jak jesz. 

I memy, jak na przykład  ten od Marty Frej
Żródło:
http://memshirt.com/glowna/143-jestes-tym-co-jesz.html
I adaptacje:

Jesteś tym, co wiesz.
Jesteś tym,  co jeż.
Jesteś tym, co publikujesz (David Scott).


Teraz czas na Ciebie.
Blogowanie to gra zespołowa. 
* Zostaw komentarz. Dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka.
** Jeśli Ci się podobało, prześlij ten wpis dalej. Sprawisz, że moja praca przyda się kolejnym osobom.
***Polub  Content i Marketing  na Facebooku.

Komentarze

  1. Nie pomyślałam wcześniej, żeby poszukać pomysłów na tytuł w starych tekstach. Masz rację to świetny pomysł, słowa żyją dłużej niż ich autorzy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Slogan znałam i głównie kojarzył mi się ze wszystkimi ruchami wege. Jakoś nigdy nie naszło mnie, żeby grzebać jaka jest jego historia. W ogóle nie przypuszczałam, że jest jakaś historia, a tu taka niespodzianka :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się to jak piszesz! Bardzo ciekawy tekst, wciągnął mnie do ostatniego słowa :) Co do popularnego hasła "Jesteś tym, co jesz" zdecydowanie wolę wersje, która bardziej do mnie przemawia czyli moje: Jem to, co lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za motywujące słowa :) Lubię Twoje "Jem, to co lubię". Choć jakby je tak odrobinkę skorygować, to wychodzi całkiem zgrabny palindrom: Jem co lubię! czyli Lubię co jem ! Tak czy owak: Smacznego!

      Usuń
  4. Jestem pierwszy raz na tym blogu, ale już wiem, że nie ostatni :) Pozdrawiam i do następnego przeczytania

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Komentujcie, dopisujcie, nadpisujcie :)

Najpopularniejsze

Co to jest haul?

Słyszała(e)ś kiedyś wyrażenie „haul zakupowy”? Nie? To pewnie nie uczestniczysz w życiu zakupowej blogosfery, a zwłaszcza jej wersji wideo, czyli vlogosfery? A może słyszała(e)ś to wyrażenie, co więcej, masz o całym haulowym zjawisku już wyrobione zdanie? Może nie najlepsze? Masz pełne prawo! Podziel się nim, proszę. Będziesz moim pierwszym komentatorem! Haul i content marketing? A w ogóle dlaczego zajmuję się „zakupowym haulem”? Bo ciekawi mnie wszystko, co z marketingiem treści było związane, jest związane i związane być może w niedalekiej lub dalekiej przyszłości. A zakupowy haul jest chyba takim marketingiem, nawet jeśli nieświadomym czy spontanicznym, to znaczy przez nikogo nieopłacanym?    A tak nawiasem mówiąc, denerwują mnie te nazwy marketing treści czy content marketing, których jednak używam z całym dobrodziejstwem i… niedobrodziejstwem. Denerwują mnie, bo przecież chodzi tu nie tyle o marketing treści, ile przez treści i przez ten brak „przez” robi się zamę

Chwytliwe hasła

A jednak rymy w komunikacji wszelkiej maści są nieśmiertelne . Wczoraj wieczorową porą weszłam na Facebooka, a tu balet …rymów: „Pani Beato! Niestety, ten rząd obalą kobiety! Albo: „już to media podchwyciły, jakby całe życie z anarchią na piersiach łaziły”. Albo: „głośno wszędzie, czarno wszędzie, co to będzie, co to będzie!” Nawet niektóre hasztagi wyświetlające się na mojej facebookowej ściance ubrały się w rymy: #latowKato, #macchiatowkato. #nakawcewwawce. Może byłabym przeoczyła ten e-taniec rymów, gdyby nie to, że od pewnego czasu jestem wyczulona na rymowanie. Zwłaszcza w sloganach promocyjnych i reklamowych. I wbrew temu, co się sądzi „na mieście” rymy wcale nie wyszły z copywriterskiej mody. Mimo, że niektórych drażnią w sposób absolutny. Rymy robią niezłą robotę Rymy od zawsze bawiły, odróżniały, wyróżniały, wbijały w pamięć nazwy firm (i ich adresy), nazwy marek, produktów . O czym pisałam między innymi tutaj i tutaj . Rymy służyły także wyśmienicie czarnemu PR-owi,

Czekolada: kultowe hasła reklamowe

Jean  A. Brillat-Savarin o czekoladzie Czekoladę uwielbiał na pewno Król August III. Podobno codziennie wstawał o 3 nad ranem, wypijał filiżankę nieprzyzwoicie intensywnej czekolady i siadał za biurkiem. Sam z siebie, a raczej ze swojej królewskiej mądrości, nieprzyjemności królewskich obowiązków otwierał  czekoladową przyjemnością. A Brillat-Savarin, autor słynnej Fizjologii smaku (1825),  pisał:” […] gdy myślenie przychodzi mi z trudem i przygniata jakaś niewiadoma siła, do wielkiej filiżanki czekolady dodaję ziarnko ambry wielkości bobu, utłuczone z cukrem i zawsze pomaga mi to doskonale. Dzięki temu środkowi wzmacniającemu życie staje się łatwiejsze, myśl lżejsza i nie grozi mi bezsenność, nieunikniona po filiżance kawy na wodzie, którą wypijałbym w tej samej intencji” . I pewnie niekłamany był  ten jeden z jego 9 żali nad biednymi przodkami, którym nie dane było próbować smaków Anno Domini 1825: „ Bogacze Rzymu, którzy wyciskaliście pieniądze zewsząd, gdzie stanęła