Przejdź do głównej zawartości

Weekendowo, urlopowo


Wczoraj postanowiłam zrobić sobie mały przedwakacyjny beforek. W duchu daycation –  blisko domu. Rano rowerowo, a późnym popołudniem – w odległości, którą da się pokonać samochodowo w niecałą godzinę.

Było zwyczajnie i niby banalnie, a jednak wyjątkowo. Nawet pola rzepakowe pod moim miastem nieźle prezentowały się w swej żółtości….

Żółte rzędy rzepaku – arcypolskie to zdanie…. Choć można je jeszcze bardziej utrudniać w mowie i piśmie, na przykład: Zażółciły się majową żółtością równe rzędy rzepaku. Albo wariacjami w stylu: żółto-zielone otchłanie rzepaku, żółto-zielone rozlewiska pól rzepakowych…

No właśnie, dlaczego mówiąc o polskiej wiośnie, nie mówi się o żółtości rzepaku. Mówi się na przykład: „Już złocą wiosnę żółtością swą kaczeniec, mnich i pierwiosnek”. A rzepak, gdzie?
W żółto-zielonej chmurze majowego rzepaku.

Rzepakowy świat....
 A po południu odwiedziłam moje śląskie jezioro łabędzie… Obramowane cudowną zielenią…

Nad jeziorem łabędzim - czosnek niedżwiedzi.
Od zawsze intrygowały mnie łabędzie, na lądzie niezdarne niczym gęsi, na wodzie – lekkie, eleganckie, czarujące w swoich nawodnych tanecznych nawigacjach: solo, w duetach, tercetach, kwintetach, grupach, rzędach... Potrafią też zaskoczyć to pływackim, to akrobatycznym nerwem. Choć bywają łabędzie leniwe, złośliwe, dowcipne… A wczoraj były takie .

Jezioro łabędzie: maj 2016.
Jezioro łabędzie: maj 2016.

Jezioro łabędzie: maj 2016.

Teraz czas na Ciebie.
Blogowanie to gra zespołowa. 
* Zostaw komentarz. Dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka.
** Jeśli Ci się podobało, prześlij ten wpis dalej. Sprawisz, że moja praca przyda się kolejnym osobom.
***Polub  Content i Marketing  na Facebooku.

Komentarze

Najpopularniejsze

Czekolada: kultowe hasła reklamowe

Czekoladę uwielbiał na pewno Król August III. Podobno codziennie wstawał o 3 nad ranem, wypijał filiżankę nieprzyzwoicie intensywnej czekolady i siadał za biurkiem. Sam z siebie, a raczej ze swojej królewskiej mądrości, nieprzyjemności królewskich obowiązków otwierał  czekoladową przyjemnością.

A Brillat-Savarin, autor słynnej Fizjologii smaku (1825),  pisał:” […] gdy myślenie przychodzi mi z trudem i przygniata jakaś niewiadoma siła, do wielkiej filiżanki czekolady dodaję ziarnko ambry wielkości bobu, utłuczone z cukrem i zawsze pomaga mi to doskonale. Dzięki temu środkowi wzmacniającemu życie staje się łatwiejsze, myśl lżejsza i nie grozi mi bezsenność, nieunikniona po filiżance kawy na wodzie, którą wypijałbym w tej samej intencji” .

I pewnie niekłamany był  ten jeden z jego 9 żali nad biednymi przodkami, którym nie dane było próbować smaków Anno Domini 1825: „ Bogacze Rzymu, którzy wyciskaliście pieniądze zewsząd, gdzie stanęła rzymska stopa, nigdy na waszych sławnych salonach ni…

Chwytliwe hasła

A jednak rymy w komunikacji wszelkiej maści są nieśmiertelne. Wczoraj wieczorową porą weszłam na Facebooka, a tu balet …rymów: „Pani Beato! Niestety, ten rząd obalą kobiety! Albo: „już to media podchwyciły, jakby całe życie z anarchią na piersiach łaziły”. Albo: „głośno wszędzie, czarno wszędzie, co to będzie, co to będzie!”

Nawet niektóre hasztagi wyświetlające się na mojej facebookowej ściance ubrały się w rymy:
#latowKato, #macchiatowkato. #nakawcewwawce.

Może byłabym przeoczyła ten e-taniec rymów, gdyby nie to, że od pewnego czasu jestem wyczulona na rymowanie. Zwłaszcza w sloganach promocyjnych i reklamowych. I wbrew temu, co się sądzi „na mieście” rymy wcale nie wyszły z copywriterskiej mody. Mimo, że niektórych drażnią w sposób absolutny.
Rymy robią niezłą robotęRymy od zawsze bawiły, odróżniały, wyróżniały, wbijały w pamięć nazwy firm (i ich adresy), nazwy marek, produktów. O czym pisałam między innymi tutaj i tutaj. Rymy służyły także wyśmienicie czarnemu PR-owi, czy jak mówi…

Hajp lub hype, czyli szum