Przejdź do głównej zawartości

Cała prawda, post-prawda i niby prawda


Post-prawda nie została polskim słowem roku. Jednak przez polskich specjalistów w zakresie PR-u czy sztuki budowania marki, zwłaszcza tej osobistej, przyzwolenie na post-prawdę jest uważane za największą porażkę 2016 roku. Dowody możecie znaleźć choćby tutaj.

Ale przecież nie tylko o post-prawdzie (bańkach czy kokonach emocjonalno-przekonaniowych, które statystycznie bardziej wolimy od „obiektywnych danych”) jest głośno na przełomie 2016 i 2017 roku. Ale i o innych treściach rzeczywisto- fikcjonalnych albo fikcjonalno-rzeczywistych. Jak na przykład o fake news. Nie sposób o nich nie myśleć, gdy jest się ciekawym nowości i gdy codziennym rytuałem jest „skanowanie” starych i nowych mediów, choćby tych społecznościowych, choćby tylko Facebooka i Twittera

Fake news

Fake news to fałszywe informacje, pseudo-wiadomości. Niekiedy nazywane barwnie „alternatywnymi informacjami” albo skojarzeniowo # pizzagate. Fake news to krewne i powinowate manipulacji i wkrętek – amatorskich i profesjonalnych (propaganda, prankvertising, satyra). To narzędzia manipulacji, dezinformacji, czarnego PR-u, hajpu, reklamy z dreszczykiem, robienia pieniędzy i zabawy. I nie wiadomo czego jeszcze…


fake news, post-truth, post-prawda,
Fake news w wyszukiwaniach Google. 24.01.1017.

Słowa powiązane

clickbait, cyfrowa propaganda, czarny PR, darmowy system dystrybucji bzdur (DSDB), dezinformacja, dziennikarstwo iteracyjne, faux portale, hajp, hejt, infotainment, kaczka dziennikarska, kultura memu,  kompromaty, manipulacja, marketing wirusowy, oligarchia klików i twitnięć, prank, prankvertising, przemysł fake news, trolling, wyścig na kliki, Yellow journalism ( żółte dziennikarstwo)

Teraz czas na Ciebie.
Blogowanie to gra zespołowa. 
* Zostaw komentarz. Dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka.
** Jeśli Ci się podobało, prześlij ten wpis dalej. Sprawisz, że moja praca przyda się kolejnym osobom.
***Polub  Content i Marketing  na Facebooku.




Komentarze

  1. Wydaje mi się, że nie wszystkie fakenews są złe... Część z nich można wykorzystać w dobrym celu - jak ostatnio kampania społeczna z izraelską youtuberką, która zrobiła transmisję ze swojej "śmierci". Wszystko zależy od wykorzystania, jak ten nóż - można nim pokroić chleb, ale można i zabić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie masz rację, tylko jak rozróżnić te dobre fake news od tych złych? Z nożem i innymi narzędziami jest jednak dużo łatwiej...

      Usuń
  2. A czy ta cała post-prawda nie jest po prostu ładnie opakowanym, ale jednak zwyczajnym, ordynarnym kłamstwem? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Post-prawda to - przynajmniej dla mnie - zwycięstwo emocji i przekonań nad tym, co racjonalne - policzone, zmierzone, poważone...

      Usuń

Publikowanie komentarza

Komentujcie, dopisujcie, nadpisujcie :)

Najpopularniejsze

Co to jest haul?

Słyszała(e)ś kiedyś wyrażenie „haul zakupowy”? Nie? To pewnie nie uczestniczysz w życiu zakupowej blogosfery, a zwłaszcza jej wersji wideo, czyli vlogosfery? A może słyszała(e)ś to wyrażenie, co więcej, masz o całym haulowym zjawisku już wyrobione zdanie? Może nie najlepsze? Masz pełne prawo! Podziel się nim, proszę. Będziesz moim pierwszym komentatorem! Haul i content marketing? A w ogóle dlaczego zajmuję się „zakupowym haulem”? Bo ciekawi mnie wszystko, co z marketingiem treści było związane, jest związane i związane być może w niedalekiej lub dalekiej przyszłości. A zakupowy haul jest chyba takim marketingiem, nawet jeśli nieświadomym czy spontanicznym, to znaczy przez nikogo nieopłacanym?    A tak nawiasem mówiąc, denerwują mnie te nazwy marketing treści czy content marketing, których jednak używam z całym dobrodziejstwem i… niedobrodziejstwem. Denerwują mnie, bo przecież chodzi tu nie tyle o marketing treści, ile przez treści i przez ten brak „przez” robi się zamę

Chwytliwe hasła

A jednak rymy w komunikacji wszelkiej maści są nieśmiertelne . Wczoraj wieczorową porą weszłam na Facebooka, a tu balet …rymów: „Pani Beato! Niestety, ten rząd obalą kobiety! Albo: „już to media podchwyciły, jakby całe życie z anarchią na piersiach łaziły”. Albo: „głośno wszędzie, czarno wszędzie, co to będzie, co to będzie!” Nawet niektóre hasztagi wyświetlające się na mojej facebookowej ściance ubrały się w rymy: #latowKato, #macchiatowkato. #nakawcewwawce. Może byłabym przeoczyła ten e-taniec rymów, gdyby nie to, że od pewnego czasu jestem wyczulona na rymowanie. Zwłaszcza w sloganach promocyjnych i reklamowych. I wbrew temu, co się sądzi „na mieście” rymy wcale nie wyszły z copywriterskiej mody. Mimo, że niektórych drażnią w sposób absolutny. Rymy robią niezłą robotę Rymy od zawsze bawiły, odróżniały, wyróżniały, wbijały w pamięć nazwy firm (i ich adresy), nazwy marek, produktów . O czym pisałam między innymi tutaj i tutaj . Rymy służyły także wyśmienicie czarnemu PR-owi,

Czekolada: kultowe hasła reklamowe

Jean  A. Brillat-Savarin o czekoladzie Czekoladę uwielbiał na pewno Król August III. Podobno codziennie wstawał o 3 nad ranem, wypijał filiżankę nieprzyzwoicie intensywnej czekolady i siadał za biurkiem. Sam z siebie, a raczej ze swojej królewskiej mądrości, nieprzyjemności królewskich obowiązków otwierał  czekoladową przyjemnością. A Brillat-Savarin, autor słynnej Fizjologii smaku (1825),  pisał:” […] gdy myślenie przychodzi mi z trudem i przygniata jakaś niewiadoma siła, do wielkiej filiżanki czekolady dodaję ziarnko ambry wielkości bobu, utłuczone z cukrem i zawsze pomaga mi to doskonale. Dzięki temu środkowi wzmacniającemu życie staje się łatwiejsze, myśl lżejsza i nie grozi mi bezsenność, nieunikniona po filiżance kawy na wodzie, którą wypijałbym w tej samej intencji” . I pewnie niekłamany był  ten jeden z jego 9 żali nad biednymi przodkami, którym nie dane było próbować smaków Anno Domini 1825: „ Bogacze Rzymu, którzy wyciskaliście pieniądze zewsząd, gdzie stanęła