Przejdź do głównej zawartości

Branża beauty i copywriting

Niedawno pisałam, że nie ma pewności w temacie szminki, nie ma pewności… Jest natomiast pewność, że branża beauty uczy się swojego rynku na nowo… Uczy się, by nie wpaść w koleinę posądzeń ani o purplewashing, ani o seksizm  (tak, tak!).

Stąd też stąpa jak kot po rozgrzanej blasze, zamieniając frazy: „ Bądź piękna!” „Lśnij!”, „Olśnij” na „Pięknie być kobietą!” czy „Piękne strony kobiecości!”. 

Piękno konwencjonalne, zwane też ostatnio normatywnym,  czyli „piękno twarzy z okładek” pism modowych, po prostu przestaje  „kręcić” czy „żreć” ( mniejsza o słowa!). Przestaje być marketingowo użyteczne, bo bywa ostro krytykowane, co najmniej z dwóch stron: przez ruchy feministyczne i przez adwokatki i adwokatów Pokolenia Płatków Śniegu. (Nareszcie jakaś ładna nazwa, żadne tam pokolenie X, Y czy Z.)

Te pierwsze, to znaczy ruchy feministyczne, fiksują w głowach i copywritingach –  ciałopozytywność (znaną też jako ciałożyczliwość), czyli fizyczną samoakceptację, a  ci drudzy – ochronę przed traumami dążenia do „ciał idealnych”. I jedno, i drugie ambasadorowanie poważnie zmodyfikowało rynek odzieżowy i copywriting metkowy. O czym pisałam tu i tu.

Śmierć „Must have!”

„Akceptacja siebie” i ochrona Pokolenia Płatków Śniegu jest widoczna też w nowym copywritingu branży beauty, gdzie coraz więcej haseł krąży wokół takich fraz, jak: Poczuj się lepiej/świetnie/wybornie w swojej skórze, Celebruj kobiecą energię, Celebruj czas rozkwitu, Au naturel!, Ta jedna rzecz sprawi, że twój makijaż będzie tak dobry, że nikt nie zauważy, że go masz! *.

Wszystkie te hasła i opisy wirują wokół idei well-being, świadomej dbałości o  dobrą kondycję psychiczną i fizyczną, zwaną często dobrostanem. Wokół zabiegów karmienia, dokarmiania, odżywiania, nawilżania, regenerowania, dopieszczania, itd.., itp…

W modzie są także slogany, które odsyłają do:

  • piękna czystego, ekologicznego, etycznego (less/zero waste, Dobre dla Ciebie, dobre dla planety!, Bliżej natury! Linia eko!)
  • minimalizmu
  • wielofunkcyjności lub uniwersalności.


Taki mamy klimat. Taki mamy klimat. 

*Treściowo jest to przedłużenie komunikacji takich marek jak  Dove czy Nike, które co najmniej od 2014 roku nawołują w swych akcjach: „naturalne jest piękne”, „bądź sobą”, „zaakceptuj siebie”,  „pewność siebie ma wiele twarzy”, „nastaw się pozytywnie do swojego ciała”,  „zbuduj poczucie własnej wartości”, pewność siebie wypływa z wnętrza”. Mnóstwa inspiracji  do komunikacji nowego piękna  dostarczają właśnie scenariusze  spotów wizerunkowych  firmowanych przez Dove (Jesteś piękniejsza niż myślisz. Szkice prawdziwego piękna (2014), NaroDove piękno (2015), Jesteśmy piękne (2016), Prawdziwe piękno (2017) i jej slogany wspierające kobiety: „Każde ciało jest piękne”, „Piękno jest obecne w każdym wieku”, „Kochaj ciało, w którym jesteś”, „Zaoopiekuj się sobą”, „Idealny tyłek, to ten, na którym siedzisz!”, „Jesteś piękniejsza niż myślisz”. Znaczeniowo  z tymi hasłami spokrewniony jest claim polskiej marki „Adrian”: „Adrian kocha wszystkie kobiety”, choć genetycznie być może ma całkiem stare korzenie i całkiem polskie. 

Blogowanie to gra zespołowa. 
* Zostaw komentarz. Dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka.
** Jeśli Ci się podobało, prześlij ten wpis dalej. Sprawisz, że moja praca przyda się kolejnym osobom.
***Polub  Content i Marketing  na Facebooku.


 

 


Komentarze

Najpopularniejsze

Co to jest haul?

Słyszała(e)ś kiedyś wyrażenie „haul zakupowy”? Nie? To pewnie nie uczestniczysz w życiu zakupowej blogosfery, a zwłaszcza jej wersji wideo, czyli vlogosfery? A może słyszała(e)ś to wyrażenie, co więcej, masz o całym haulowym zjawisku już wyrobione zdanie? Może nie najlepsze? Masz pełne prawo! Podziel się nim, proszę. Będziesz moim pierwszym komentatorem! Haul i content marketing? A w ogóle dlaczego zajmuję się „zakupowym haulem”? Bo ciekawi mnie wszystko, co z marketingiem treści było związane, jest związane i związane być może w niedalekiej lub dalekiej przyszłości. A zakupowy haul jest chyba takim marketingiem, nawet jeśli nieświadomym czy spontanicznym, to znaczy przez nikogo nieopłacanym?    A tak nawiasem mówiąc, denerwują mnie te nazwy marketing treści czy content marketing, których jednak używam z całym dobrodziejstwem i… niedobrodziejstwem. Denerwują mnie, bo przecież chodzi tu nie tyle o marketing treści, ile przez treści i przez ten brak „przez” robi się zamę

Chwytliwe hasła

A jednak rymy w komunikacji wszelkiej maści są nieśmiertelne . Wczoraj wieczorową porą weszłam na Facebooka, a tu balet …rymów: „Pani Beato! Niestety, ten rząd obalą kobiety! Albo: „już to media podchwyciły, jakby całe życie z anarchią na piersiach łaziły”. Albo: „głośno wszędzie, czarno wszędzie, co to będzie, co to będzie!” Nawet niektóre hasztagi wyświetlające się na mojej facebookowej ściance ubrały się w rymy: #latowKato, #macchiatowkato. #nakawcewwawce. Może byłabym przeoczyła ten e-taniec rymów, gdyby nie to, że od pewnego czasu jestem wyczulona na rymowanie. Zwłaszcza w sloganach promocyjnych i reklamowych. I wbrew temu, co się sądzi „na mieście” rymy wcale nie wyszły z copywriterskiej mody. Mimo, że niektórych drażnią w sposób absolutny. Rymy robią niezłą robotę Rymy od zawsze bawiły, odróżniały, wyróżniały, wbijały w pamięć nazwy firm (i ich adresy), nazwy marek, produktów . O czym pisałam między innymi tutaj i tutaj . Rymy służyły także wyśmienicie czarnemu PR-owi,

Czekolada: kultowe hasła reklamowe

Jean  A. Brillat-Savarin o czekoladzie Czekoladę uwielbiał na pewno Król August III. Podobno codziennie wstawał o 3 nad ranem, wypijał filiżankę nieprzyzwoicie intensywnej czekolady i siadał za biurkiem. Sam z siebie, a raczej ze swojej królewskiej mądrości, nieprzyjemności królewskich obowiązków otwierał  czekoladową przyjemnością. A Brillat-Savarin, autor słynnej Fizjologii smaku (1825),  pisał:” […] gdy myślenie przychodzi mi z trudem i przygniata jakaś niewiadoma siła, do wielkiej filiżanki czekolady dodaję ziarnko ambry wielkości bobu, utłuczone z cukrem i zawsze pomaga mi to doskonale. Dzięki temu środkowi wzmacniającemu życie staje się łatwiejsze, myśl lżejsza i nie grozi mi bezsenność, nieunikniona po filiżance kawy na wodzie, którą wypijałbym w tej samej intencji” . I pewnie niekłamany był  ten jeden z jego 9 żali nad biednymi przodkami, którym nie dane było próbować smaków Anno Domini 1825: „ Bogacze Rzymu, którzy wyciskaliście pieniądze zewsząd, gdzie stanęła