Przejdź do głównej zawartości

Posty

Pisanie użytkowe: czego potrzebuje najbardziej ?

Pewnie część z Was już ma gotową odpowiedź na tytułowe pytanie: Czego potrzebuje pisanie użytkowe? Taki copywriting na przykład. Zaryzykuję, że większość z Was  uważa, że wystarczą  w nim talent i doświadczenie. Tymczasem ja obstawiam jeszcze jeden punkt  –  wiedzę.   Za Leonardem da Vinci, a jakże ¬ jak cytować, to najlepszych: „Ci, którzy lubują się praktyce bez wiedzy, podobni są do żeglarza, co wsiada do łodzi bez steru i busoli i nigdy nie ma pewności, dokąd jedzie. Malarz, który maluje według praktyki i sądu oku, bez udziału rozumu, jest jak zwierciadło, które odbija w sobie wszystkie przed nim przedmioty, nie mając ich”. Mieć pełną władzę nad  prezentowaniem przedmiotów i emocjami, które wywołuje ta prezentacja – to marzenie niejednego malarza, pisarza i ….copywritera. Czy to się nazywa profesjonalizm? Teraz czas na Ciebie. Blogowanie to gra zespołowa.  * Zostaw komentarz. Dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka. ** Jeś...

Sprytne lokowanie produktu nie trwa od dziś

Jeśli ktoś lokowanie produktu kojarzy z ostatnimi latami,  to jest w błędzie. Jeśli  ktoś lokowanie produktu kojarzy wyłącznie z serialami i programami telewizyjnymi, filmami, grami, muzyką albo literaturą – to także jest w błędzie. Bo lokowanie  produktu jest stare jak  przedsiębiorczość twórców – przedsiębiorczych z natury albo … skazanych na przedsiębiorczość.  I  lokowanie produktu było i jest obecne nie tylko  w serialach radiowych, telewizyjnych, kinie, literaturze, ale także w… teatrze.  Bywało, bywa  i pewnie będzie bywać: albo nachalne, albo dyskretne, albo  z  wielkim przymrużeniem oka. Takim teatralnym! A piszę o tym wszystkim, bo właśnie trafiłam na super przykład lokowania produktu w dawnym polskim kabarecie, a dokładniej  – w Qui Pro Quo, Cyganerii, Bandzie, Cyruliku Warszawskim.  Wszystkie te przedsiębiorstwa rozrywkowe były  powiązane licznymi kontraktami reklamowymi  ze salonami mód męskic...

Im Ciebie mniej, tym Ciebie więcej

Jest pogoda dla minimalizmu w pisaniu.  Jest moja ulubiona pogoda, bo minimalizm lubię  wyjątkowo.  Lubię teksty proste, do rzeczy i krótkie.  I myślę sobie, że  w  minimalizmie  może tkwić  potęga wirusa.  Niech żyje minimalizm Że minimalizm  łączy, służy zapamiętywaniu i „podawaniu  dalej”  doskonale wiedzą specjaliści od sprzedawania słowem, co udowadniają: słynna zasada KISS czy porady starych mistrzów copywritingu, czy wreszcie nieśmiertelność starych sloganów, choćby tych polskich: Cukier krzepi czy Coca-cola to jest to . Do minimalizmu przekonują też nauczyciele  różnej maści pisania, od użytkowego po beletrystykę. A paru z nich to praktycy, którym naprawdę warto wierzyć, jak na przykład Robert Mayer czy Stephen King: „Bo im mniej napiszesz, tym więcej ludzie zapamiętają” (Robert Mayer) „Uznałem, że im krótsza książka, tym mniej pieprzenia” i  „ Efekty rozsądnego skracania są natychmiastowe i częs...

Lepieje vel lepiuchy

Jeśli jeszcze przez przypadek nie zetknęliście się z lepiejem (zwanym niekiedy lepiuchem),  to właśnie macie okazję. Lepiej  to  produkt słownej zabawy: wierszowany i operujący porównaniem – ujętym w schemat „Lepiej….., niż ( niźli, niźli , aniżeli , niżeli , niżby , niżeliby) ……” .  Z powodu  swojej porównawczej natury, lepiej jest stworzony do promocji i antypromocji. Za matkę lepieja  często  uważa się Wisławę Szymborską, autorkę miedzy innymi lepiejów gastronomicznych, jak:  „Lepiej mieć horyzont wąski, niż zamawiać tu zakąski” , „Lepiej wynieść się z osiedla, niż tu przełknąć choćby knedla” , „Lepszy ku przepaści marsz, niż z tych naleśników farsz” , „Lepsza ciotka striptizerka, niż podane tu żeberka” , „Lepiej nie być w żony guście, niż jeść boczek w tej kapuście” , itp... Mniej znana jest Szymborska jako  autorka lepiejów hotelowych, w rodzaju: „Okolice mamy ładną, ale pokojówki kradną” . Krewni i powinowaci lepiejów Lepie...

Dobre pisanie w Internecie

Prawie koniec moich wakacji. Dla rozruchu  powtarzam sobie (podobno powtarzanie ma magiczną siłę!)  parę podstawowych wskazówek  z serii Jak nie osiąść na mieliźnie świata druku i Internetu. Jak nie zakopać się w tej ziemi, która nie należy ani do królestwa pism drukowanych, ani elektronicznych. 5 wskazówek jak być za pan brat z Internetem Bądź na ty z SEO  Twój e-tekst musi być odnaleziony w morzu innych tekstów „zawieszonych" w Sieci. Może dla  Ciebie to banał, ale zaręczam, że dla większości użytkowników Sieci nie jest to wcale takie oczywiste! Przyciągaj natychmiastowo Twój e-tekst musi zainteresować czytelnika niemal natychmiastowo. Decydują o tym 3 pierwsze sekundy, a po 7 minutach czytania na ekranie chęć do czytania  bardzo spada. Roboczo możesz założyć, że przeciętna  szybkość czytania to 250 słów na minutę.  Wyróżnij się przejrzystością i wyrazistością Dostosuj się do potwierdzonej wiedzy o tym, jak ludzie czytają w Inte...

Historie, które nie obrażają

Żyjemy pod dyktando poprawności politycznej. Żyjemy w świecie słów, które podobno  czynią naszą mowę uważniejszą, sprawiedliwszą. Pewnik jest na zicher  jeden – poprawność polityczna czyni nasze mówienie bogatsze o słowa, o których starym mędrcom ani się śniło. Weźmy słowa ostre jak rozbite szkło,  jak: dramaturżki, filolożki, psycholożki, ginekolożki.  Albo słowa po królewsku rozłożyste –  kierowczynie,   marszałkinie,  ministry. Czerwony, złoty albo niebieska Walka o poprawność polityczną w niektórych miejscach jest tak obsesyjna, ze nawet Czerwony Kapturek  dla niektórych jest zbyt drażliwy. Po pierwsze, że Czerwony, a po drugie – że Kapturek, już na dzień dobry taki…. męskorzeczowy. A przecież  w  opowieści chodzi o Nią (a właściwie o Nie),   chodzi o  dziewczyńskość i babskość.  Wiedzieli o tym już nawet bracia Grimm, którzy przecież  „nie operowali” w swych opowieściach kapturkim, ale czapeczką (Rotkä...

Astroturfing, czyli niby-spontaniczność

No i przetoczyła się przez polskie media  fala artykułów z astroturfingiem w nagłówkach i treściach.  Widać eufemizmy są w modzie. Bo jakoś nikt nie pisze  o niby-spontaniczności, jej symulowaniu czy inscenizowaniu czy wreszcie  o malowaniu trawy lub wysiewaniu sztucznej trawy. A o astroturfingu to i owszem. A przecież astroturfing to nic innego jak  udawanie spontaniczności, samorzutności,  naturalności. Wyreżyserować można podobno każdą spontaniczność. Potrzebne są tylko odpowiednie środki i zasoby oraz praktyczna wiedza o reżyserowaniu wydarzeń i przedstawień – w tym używaniu znaków, symboli, emblematów. Reżyserować można spontaniczność  w wersji anty- (antypartyjną, antyideową, antyreligijną, antyproduktową) albo  pro- (propartyjną, proideową, proreligijną, propoduktową). I choć ciotka Wikipedia podaje przykłady astroturfingu z początku XXI wieku i tym sugeruje, że astroturfing jest czymś całkiem młodym, osobiście mam trochę inne zdanie....

Brak słów, takiej szkody jeszcze nie było.

No i wydawałoby się, że trochę przestrzelili. Dla porządku: strzelał copywriter albo copywriterka   – tytułując artykuł sponsorowany:  Brak słów. Takiej Škody jeszcze nie było . Brak słów, czyli barachło, breja albo bruk Frazy „brak słów…” używa się na ogół na ujęcie sytuacji, w której opadają ręce. Wystarczy zajrzeć do pierwszego z brzegu (a w właściwie na SERPIE*) słownika synonimów, żeby to  potwierdzić. Żeby potwierdzić, że mówimy „brak słów” zaskoczeni negatywnym odstępstwem od normy: uchybieniem, wadą, mankamentem. Synonimy do „brak słów".  Źródło. „Brak słów", czyli  sposób na clickbait Gdy się jednak rzeczy przyjrzeć bliżej, to prawie można mieć pewność, że  w tym przypadku copywriter,  albo copywriterka,  nie  przestrzeli. Postawili na tytuł obiecujący demaskację (obnażenie, odarcie z pozorów)    –  a kto tego nie lubi? W dodatku  z kalamburowym połyskiem. Po prostu postawili na tytuł  ob...

Drugie i trzecie życie sloganów reklamowych

Drugie i trzecie życie sloganów, czyli żetony językowe Życie niektórych sloganów nie kończy się wraz z końcem kampanii reklamowej. Te najbardziej udane wczepiają się w język codzienny… tak bardzo, że przeżywają pokolenie dla którego zostały stworzone… Ulegają  zabawnym przekształceniom i odkształceniom. Dobrym przykładem  sloganów obdarzonych drugim,  a może i trzecim życiem, mogą być  przedwojenne hasła  „Cukier krzepi” czy „ Pasta Kiwi but ożywi” , ale także takie slogany, jak: „Coca-cola to jest to” (Coca-Cola, 1982),  „Wszyscy mają Mambę – mam i ja” ( 1994),  „Trzeba mieć fantazję, dziadku” (Allianz, 1999), „No to Frugo” (1996),  „Prawie robi wielką różnicę” (Żywiec 2005),  „Mi to Lotto” ( „Lotto” 2008),   „Pokaż kotku, co masz w środku” (2009), „ A świstak siedzi zawija je w sreberka…” ( „Milka” 2012), „No i fajnie” (McDonald's, 2014)   albo –   „Brawo ty, brawo ja” ( „Plus” 2015), odmienia...

Jak blogować z sukcesem

Większość blogerek i  blogerów żyje w permanentnym kryzysie: z powodu braku  treści, z nadmiaru  treści, z niewiedzy czy treści, którymi dysponuje są  właściwe. A optymalizacja treści to podstawa w skutecznym blogowaniu. I nie idzie mi tu wcale o  wąsko rozumianą optymalizację pod SEO: słowa i frazy kluczowe, itd…  Ani o optymalizowanie ich ze względu na adresatów, dopasowanie się do  ich komunikacyjnego stylu. Optymalizacja w blogowaniu – jak widać – niejedno ma imię. Optymalizacja w blogowaniu Moim skromnym zdaniem,  optymalizacja w blogowaniu  polega po pierwsze na  właściwym rozłożeniu sił w czasie. Dokładnie tak jak w maratonie, bo blogowanie jest dyscypliną z rodzaju tych długodystansowych… Oto garść potwierdzeń: Na nieszczęście dla niecierpliwych stworzenie zyskownego bloga wymaga czasu. Nie da się zostać zawodowym blogerem z dnia na dzień, tak jak nie da się szybko nauczyć gry w golfa. * Nie znam ani jedne...

Jak wydać książkę i nie stracić

Dziwne. Podobno coraz mniej ludzi czyta książki, ale coraz więcej chce je publikować. Z wydawnictwem albo poza  nim.  Chyba nawet częściej poza nim.  W końcu jesteśmy w XXI wieku i demokracja dotknęła nawet rynku książki -  każda i każdy może wydać swoją książkę,  gdzie chce i dla kogo chce. Dawniej mówiono, że każde życie dostarcza treści na co najmniej jedną a książkę. Teraz  dobrze jest przed śmiercią napisać choć jedną książkę.  Oczywiście w grę wchodzą tu książki różne – beletrystyczne, dokumentujące, demaskujące, poradnikowe, kucharskie. Do wyboru, do temperamentu, do apetytu. Dlaczego własna książka jest do życia niezbędna? Powodów parcia do własnej książki jest co najmniej kilka: - wciąż działa mit finansowej  kariery przez bycie autorem książk i (rzecz jasna najlepiej kryminału, romansu albo science fiction albo super poradnika), wzmacniany przez sukcesy rekinów samopublikacji – z  taką Amandą Hocking czy Johnem  Locke ...

Jaśminowy konkret

Czerwiec. A jeśli czerwiec, to  niejednej i niejednemu  staną na drodze…. jaśminy. Przed laty patrzyłam na jaśminy jak na kwiaty II Rzeczypospolitej. Nie bez zasługi  jej poetów  – Leśmiana, Gałczyńskiego, Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i rymarza – Andrzeja Własta. Za jego sprawą śpiewano: I zakwitły znów jaśminy Brzmi słowików śpiew Mocniej tulą się dziewczyny W parku pośród drzew Potem  dostrzegłam w jaśminach kwiaty nagrobne. Taki ich obraz wszczepił mi Horst Bienek. Dla niego  jaśminy, podobnie jak mirt (merta ) były kwiatami specjalnym – kwiatami przejścia i pożegnania. Ostatniego pożegnania. Bohaterom swoich książek kazał po śmierci najbliższych sadzić jaśmin… Mniej więcej od roku widzę w jaśminach konkret – zapachowy i biznesowy konkret.  I białe, pachnące jaśminy przywodzą mi na myśl jaśminy francuskie i  światową stolicę perfum – Grasse,  i Coco Chanel,  i jej marzenie o stworzeniu nowego, ba! nowoczesnego zapachu.  I...

Niech żyje rozrywka!

Porządkuję stare papiery: strzępy gazet z jakichś powodów ocalone przed wyrzuceniem, notatki o rzeczach i ludziach kiedyś uznanych przeze mnie za ekstra ważne. I jak zwykle w takich razach  odkrywam, że nie wszystko się tak starzeje jak smartfony. Nic a nic nie zestarzało się na przykład zapotrzebowanie na rozrywkę – w edukacji, w marketingu, a nawet … w jedzeniu. A zresztą oceńcie sami, czy cokolwiek straciła na aktualności taka uwaga aż sprzed 4 lat: Dziś oczekujemy dostępu do ciągłej, nieustającej  i urozmaiconej rozrywki. Nawet jedzenie musi być pełne stymulujących smaków, przez co hamburger jest spożywczym odpowiednikiem smartfona , a pizza jadalnym tabletem*. A swoją drogą,  jadalne smartfony też są całkiem popularne! *R. Siewiorek, Nudne jest ciekawsze. „Gazeta Wyborcza” 2013/ 27-28 kwietnia Teraz czas na Ciebie. Blogowanie to gra zespołowa.  * Zostaw komentarz. Dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka. ** Jeśli Ci się podobało, prześlij...

Cyfry w nazwach produktów i marek?

Istnieją produkty numeryczne. Takie, które w nazwach, oprócz liter, zawierają cyfry. Uwodzicielskie cyfry. Albo obdarzone specjalnym znaczeniem – kulturowym albo/i osobistym.  Jawnie albo sekretnie związanym z historią właściciela marki (albo/i produktu). Jednym z takich produktów są kultowe perfumy „Chanel  N°5”. Zaprojektowane i "szeptane" jako  lekkie, olśniewające,  dla kobiet nowoczesnych i …inteligentnych.   I tych, które kochają intrygujący minimalizm. Lata 20.i 30. i boom na  cyfry i litery w nazwach perfum Mało kto pamięta, że promotorzy i dystrybutorzy kultowych „Chanel N°5" wprowadzali je na rynek w „peletonie”, wraz z perfumami  „Chanel N°1” i kolejno 2,7, 11, 14, 20, 21, 22, 27 , i później:  9, 18, 19, 44 czy 55.  I do dziś część osób, zwłaszcza tych, które zajmują się marketingiem, myśli o tym całym numerologicznym przedsięwzięciu jako o dość dziwnej strategii marketingowej. Jej dziwność polegała też na tym, że od ...

Copywriting: 9 wskazówek jak się dobrze wyróżnić i wbić w pamięć

Jak  się dobrze wyróżnić i zostać  zapamiętanym? – oto jest pytanie. Prawie tak uniwersalne, jak to: jak być lubianym?  A oba  pytania mogą mieć… podtekst biznesowy. Bo bycie zapamiętanym i lubianym jest dziś  w biznesie konieczne. Zwłaszcza dziś – w czasach komunikacji biznesowej, która przypomina bycie na scenie: w działaniu, oglądzie, podglądzie, interakcji, popisie, zabawianiu. I  na żywo, i on-line: na stronie WWW, Facebooku i gdzie indziej…Oj mnożą się na naszych oczach promocyjne i reklamowe sceny … Nic więc dziwnego, że pytanie – jak dać się dobrze zauważyć i zapamiętać nie daje spać wszystkim z apetytem na biznes.  A tak  na marginesie,  piękne to słowo apetyt – połyskuje różnymi znaczeniami, dobrze się kojarzy i  jest  towarzyskie – potrafi się znaleźć w każdej sytuacji. 9  wskazówek, jak  dać się dobrze  wyróżnić i zapamiętać Autorzy licznych poradników  i całkiem poważnych uniwersyteckich książ...

Z tęsknoty za ekranem

No i znów okazuje się, że Facebook nie był pierwszy. Chodzi o ten pomysł by  każdy miał własną ścianę,  z własnymi obrazkami, cytatami, sloganami codziennego użytku. Gotowymi do polubienia, skomentowania, podania dalej... Widać istnieje w człowieku potrzeba otaczania się obrazkami i mądrościami, najlepiej takimi  trochę własnymi i trochę zbiorowymi.  W myśl prawdy, że najchętniej powtarzamy to, co jest choć trochę społecznie sprawdzone. A piszę o tym wszystkim, bo znalazłam wczoraj w moich archiwaliach starą białą makatkę kuchenną z niebieskim napisem: Świeża woda zdrowia doda! Dla  osoby śledzącej  życie  różnych haseł i hasełek to prawdziwa gratka. Nie tylko – jak pewnie dla niektórych –  sentymentalna albo nostalgiczna szmatka. Przepraszam, za ten rym, ale jakoś tak przeszedł na mnie mimochodem z kuchennej makatki, tu i tam zwanej Wandschounerem albo garniturą. No i przyszło mi do głowy, że niegdysiejsze makatki kuchenne to  tak nap...

CTA, czyli wezwanie do działania

Niejedno ma miejsce. Niejeden  kształt. Niejeden kolor. Jedną  ma  funkcję –  zachęcenie do podjęcia precyzyjnie określonego działania.  Mowa tu rzecz jasna o wezwaniu do podjęcia akcji  – CTA lub C2A ( ach, te akronimy !). Konkretnej akcji. Nie tylko zakupu, rzecz jasna, ale także: przeniesienia się we wskazane miejsce, przetestowania wskazanego produktu, skomentowania wskazanego tekstu, polubienia go, podlinkowania czy  wzięcia udziału w wydarzeniu. Niektórzy nazywają  CTA drogowskazem*, przytwierdzanym do stron i podstron  WWW, stron i podstron e-sklepów, stron lądowania,  biznesowych e-maili, newsletterów,  blogowych  postów,  a nawet –  do wpisów na Facebooku.  No i do billboardów. CTA może mieć formę graficzną, słowno-graficzną, klasycznego linka Lista kontrolna przy projektowaniu i realizowaniu CTA Skoro funkcją CTA ma być wskazywanie drogi do podjęcia akcji,  to  jego wyróżnikami powinny...

Clickbait, czyli wyłudzenie kliknięcia albo treściowy fast food

Jest o nim zdecydowanie głośno. Jedni nazywają go: oszustwem, wyłudzeniem,  portalowym fast foodem, portalozą. Inni – eufemistycznie – sposobem na przyciąganie e-publiczności. A chodzi o generowanie ruchu na portalu lub innych stronach przez stosowanie różnych słownych albo obrazkowych przynęt i zanęt. Bo clickbait (= click (kliknięcie)+bait (przynęta)) to gra o kliknięcie dzięki przynęcie. Jak w każdym wabiku, grający w tę grę wykorzystują prastare zapotrzebowanie naszego gatunku  na sensację i ściągają publiczność … na obietnicę treści z szokującą, skandalizującą,  prowokującą, czyli sensacyjną wkładką. W większości przypadków na obietnicy się kończy, bo cechą charakterystyczną clickbaitu – jest niezupełna albo zupełna niezgodność otworzonych treści z tytułem, czyli… zmierzone oszustwo. Podstawowe narzędzia clickbaitu Click bait posługuje się głównie: super tytułami - szokującymi, sensacyjnymi, prowokującymi, wyolbrzymiającymi prawdziwe wydarzenia, sugeruj...

Jak czytamy, tak piszemy

Pamiętam pewną frazę z dzieciństwa o posmaku suchara: „Piszę do ciebie powoli, bo ty czytasz powoli”. Tymczasem komputery, telefony komórkowe i smartfony spowodowały, że czytamy i piszemy coraz szybciej i szybciej. Prędko pichcimy treści i połykamy je, bez delektowania się. Złośliwcy powiedzieliby, że nie piszemy tylko przepisujemy. I że nie czytamy – tylko skanujemy i skanirujemy*. Tak czy siak, szybkie pisanie i czytanie stało się naszym chlebem powszednim. I pułapką… ** A zastanawialiście się kiedyś jak szybko myślimy, mówimy, piszemy, czytamy, dajmy na to na minutę. Nie zastanawialiście się? Widać nie byliście nigdy zmuszeni do szacowania czasu potrzebnego na „dotarcie” ze swoimi treściami do innych. Albo odwrotnie – czasu, którzy chcą Wam zagarnąć inni, byście ich przeczytali. A tymczasem rzeczy mają się podobno tak, średnio rzecz jasna: Szybkość myślenia – 600-100 słów na minutę Szybkość czytania – 250-350 słów na minutę Niektóre akademie szybkiego czytania obiecują ...

Gdyby poeci byli copywriterami

No i mamy wiosnę. Tak jest, że wraz z jej pierwszym dniem święcimy Międzynarodowy Dzień Poezji. No i słusznie, bo czyż są lepsi copywriterzy zieleni i błękitu niż poeci? W zeszłym roku o Międzynarodowym Dniu Poezji było jakoś cicho, cichuteńko….Pewnie dlatego, że tymczasowo poetycki styl bycia (i życia) nie jest w modzie. Nie czaruje nikogo albo prawie nikogo… Gdyby poeci byli copywriterami...  A gdyby tak te wszystkie poetyckie głowy, które skrywają się gdzieś w zakamarkach życia publicznego, zaprząc do copywritingu? Do pisania na billboardach,  do reklamowania w sklepach i e-sklepach, w czasopismach i e-czasopismach, a nawet na t-shirtach – w końcu to kawał spersonalizowanej przestrzeni promocyjnej i reklamowej.  Może zrobiłoby się barwniej, ciekawiej, zabawniej? W końcu reklama to zbyt poważna sprawa żeby zostawić ją tylko marketingowcom. Już słyszę te protesty obrońców poezji – literaturoznawców, krytyków literackich, dziennikarzy i publicystów w rodzaju: P...