Prawie wiosna. Rozluźnienie, tu i ówdzie poczucie pełnej swobody i potrzeby przemieszczania się. Zbliża się zagrożenie wiosennym dryfem albo znosem. Tymczasem dla takich przedsięwzięć jak prowadzenie firmy, bloga, pisanie książki (i każde inne pisanie) albo prowadzenie zwyczajnych projektów copywriterskich, dryf bywa niebezpieczny. Tym bardziej, że może przybierać tak przezroczyste, pozornie pożytecznie i przyjemne postacie, jak wałęsanie się po: biurze, kuchni, mieście, bibliotece, Internecie (ach, ten cyberslacking!). Jak nie dać się dryfowi Właściwie jest tylko jedna metoda zawalczenia z dryfem o swoje: ustalenie celu swojego projektu (sieci projektów), zadań, harmonogramu. Wiem, wiem, że słowa cel, zakres (domena, pole, podwórko), granice nie brzmią dobrze. Zwłaszcza dla wizjonerów i ludzi zwyczajnie towarzyskich. Ale jak to mówią bardzo doświadczeni: Jeśli w nic nie celujesz, nie trafisz na pewno. Albo trafisz najwyżej raz. Ken Davis: „Jeśli w nic nie celujesz,...
copywriting, content marketing, pisanie kreatywne