Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą budowanie wizerunku

Bo nadmiernie słodkie były

Oto właśnie media obiegła wieść, że Jeanette Winterson spaliła autorskie egzemplarze własnej, świeżo wznowionej książki. Spaliła je na znak protestu przeciw swojemu wydawcy, który – bez jej zgody – umieścił na okładkach blurby , które nijak miały się do jej powieści. Były miłe, słodkie i takie „domowe”, że kojarzyły się z „literaturą kobiecą najgorszego sortu”. Nie było w nich nic z tego, na co stawiała autorka od zawsze, jak: figlarność/frywolność, dziwność, nowoczesność, nowatorskość – literacka i obyczajowa, rzecz jasna. Bo blurby były bez ognia, bez żaru, bez energii, bez namiętności i bez prawdy – można przyjąć, że taka jest autorska motywacja performansu, który można by nazwać roboczo „Palę blurby”.    Oczywiście nikt nie wie, jak było naprawdę. Czy poszło o mdłe blurby i beznadzieją komunikację na linii autorka – wydawnictwo, czy o wykorzystanie blurbów, a właściwie nieporozumienia w sprawie blurbów, do specjalnej promocji autorki i jej twórczości. Tak czy siak, o blurb...

Adwokatka w czerwonym płaszczu

Na Wirtualnej wciąż można przeczytać: „Sympatycy Andrzeja Dudy proszą   szefową jego kampanii w wyborach prezydenckich  Jolantę Turynowicz-Kieryłło, aby zmieniła czerwoną marynarkę, płaszcz i przestała się wyróżniać. Uważają, że w ten sposób kradnie uwagę należną kandydatowi”*.  Wspominam o tym, bo nie dalej niż wczoraj pisałam o sztuce kreowania wizerunku i emocji także przez garderobę,  w tym również  przez jej kolor. Wcale niebłahej sztuce. Zwłaszcza dziś, gdy sympatiami i antypatiami rządzą obrazy i obrazki. Zresztą nie tylko dziś i nie tylko w świecie komunikacji zapośredniczonej medialnie wpływa się na emocje i oceny innego przez pryzmat jego garderoby, dobrane do niej dodatki. Garderobą, jej kolorem i stylem od dawna grano „występując w roli" strony w sądzie. Przez garderobę manipulował swoim wizerunkiem na przykład Dal Fabbro, kontrowersyjny krytyk muzyczny, któremu wytoczyła proces Maria Callas – za druzgocącą recenzję. Gdy  miał zabrać gł...

Zmierzch książki?

Znam ludzi, którzy od czasów ukończenia edukacji nie czytają książek. I przyznają się do tego otwarcie. Dobrze wykształconych i naprawdę niezłych w zawodowych i życiowych rolach. I znam ludzi, którzy naprawdę cierpią z tego powodu, że nie nadążają z połykaniem książek. Zwłaszcza tych, które – ich zdaniem – powinni znać, by czuć się lepiej, pewniej, atrakcyjniej… Zawodowo i towarzysko rzecz jasna. Jakby na świeżo czytali Kena Davisa, który napisał: Czytanie stymuluje. Gdybyśmy polegali tylko na naszej kreatywności i talencie, szybko zostalibyśmy bez materiału i bez pracy*. Jeśli jednak wierzyć Onetowi (zob. S erialowa dobra zmiana ) – dziś negatywniej naznacza nie nieznajomość książek, ale seriali… A w niektórych środowiskach także nieznajomość topowych filmów, gier czy … blogów. Przede wszystkim: demokracja Ale jaka jest naprawdę perspektywa książki? I nie ważne czy papierowej, czy elektronicznej, czy mówionej. Jeśliby wierzyć badaniom czytelnictwa – coraz marniejsza. Zwłaszcza...