Przejdź do głównej zawartości

Posty

Przebojowe reklamy w rytmie tanga, walca albo fokstrota

Nie mam zielonego pojęcia, kiedy narodziła się piosenka reklamowa. Ale mam przeczucie, że gdzieś na początku świata. Może już biblijna Ewa wcale nie kusiła Adama tylko słowem, a jakimś jabłkowym "la, la, la" ? Co do dowodów, to wiem, że na pewno modne rytmy i komunikacja promocyjno-reklamowa stanowiły niezłą parę już w latach 30. zeszłego stulecia. W czasach wielkich kinowych przebojów tanecznych, fascynacji muzyką nadawaną przez radio (muzyką wszelkiej maści!) i …dancingów do białego rana. Jeśli świat kocha tango, mów do niego przez tango Patrząc z dzisiejszej perspektywy można by powiedzieć, że lata 30. to lata bezustannego trenowania do ...tańca z gwiazdami. To lata prawie masowego uprawiania tanga, walca angielskiego, fokstrota i całej masy innych instrumentalnych, tanecznych i wokalno-tanecznych przebojów.  I cały ten muzyczny kontekst i „nerw” roztańczenia i rozśpiewania bardzo szybko został zaadaptowany na potrzeby reklamy. Tango, angielski walc, fokstrot, mar...

Nazwa perfum, czyli wstep do niezwykłej opowieści

Nazywanie produktów, podobnie jak nazywanie czegokolwiek, jest nie lada wyzwaniem. Zwłaszcza jeśli te produkty pochodzą ze strefy luksusu i trochę kosztują. I kodują określone przekazy: myślowe czy obrazowe. Jak na przykład …perfumy. A wokół tematu „nazwy perfum” krążę od kilku dobrych tygodni. Bo o nazwach, perfumach i ich opisach pisałam tutaj i tutaj.  I jak historia namingu dla perfum pokazuje, nie ma jednej metody, która pozwala na stworzenie uwodzicielskiej nazwy, łatwej do „ przekazywania". Otwartej na atrakcyjne skojarzenia czy opowieści. Sposobów na nazywanie perfum wypróbowano  co najmniej kilkadziesiąt. A wszystkie mogą się przydać nie tylko w sztuce nazywania perfum, nie tylko… Dziś tylko o jednej z metod nazywania  kobiecych perfum   – o sięganiu do kontekstu i dziedzictwa kulturowego: do ponadindywidualnych opowieści o ponadczasowej miłości mężczyzny do kobiety, do biografii i legend kobiet niezwykłych – rewolucjonistek  zastanego stylu życia...

Zapachy, poezja, copywriting

Na tytuł i całą resztę dzisiejszego wpisu wpadłam podwójnie: myśląc o perfumeryjnym copywritingu i podczytując sobie do kawy…. lirykę. Podczytując sobie wiersze z kobietami w centrum i z kwiatami wokół nich.  (No jednak to, że literaturę zdominowali mężczyźni ma jakieś fajne strony!). Copywriting i poezja, sprzedawanie słowem i bezinteresowne tworzenie – dziwne połączenia, prawda?  A jednak często to niezła para. O czym pisałam miedzy innymi tutaj. Świat zapachów i literatura Sprawności poety szczególnie przydatne są w konkretyzacji zapachów, w ich nazywaniu i opisie. Po prostu nikt tak świetnie nie ukonkretnia doznań węchowych, jak… poeci i pisarze (no może jeszcze niektórzy muzycy czy malarze!). Marek Krajewski pisał  przed laty o tym, że profesjonalne opisy pachnących produktów wręcz  naśladują poezję  : […] opisy aromatycznych produktów, perfum i kosmetyków nieprzypadkowo udają, że są poezją. Ich celem jest bowiem wywołanie przekonania, iż to, do cz...

Czarna Orchidea i inne, czyli magia w perfumerii

Ten post dedykuję Agacie Wasilenko, autorce bloga o świecie perfum: Perfume blog. Jej ostatni wpis przypomniał mi się, że miałam podzielić się z Wami uwagami na temat dość skomplikowanego nadawania nazw perfumom i produktom luksusowym w ogóle. Bo nazywanie perfum to specjalne  wyzwanie.  Nazwa perfum  zawiera bowiem zwykle…dyskretny kod, który opowiada o produkcie – wskazuje na jego charakterystyczności. Ożywia wyobraźnię, skojarzenia i wspomnienia.  Czasami prowokuje.  Zawsze dedykuje, pozwala zapamiętać  i ….sprzedaje. Nazwa perfum sprzedaje przez ukierunkowanie wyobrażeń, pobudzenie atrakcyjnych skojarzeń, przez obietnice …  Przez wyostrzenie apetytu*. Jak zresztą większość udanych nazw udanych produktów, nie tylko luksusowych. Nie tylko. Choć jak powiedział Stephan Jellinek perfumy to: marzenie we flakonie. I cała sztuka w tym, by je wypowiedzieć sugestywnie i przyciągająco. Uwodzicielsko. Albo – jak to mówią w niektórych kafejkach na „mieście...

Verne, czyli niezły specjalista od brandingu i marketingu

P ewnie można by na temat tego, jak wyzwanie, ustanawianie rekordu czy jego bicie służy budowaniu wizerunku, relacji a w końcu … sprzedaży – napisać tomy. Mnie jednak od niedzieli prześladuje myśl, że na początku był  tu ...Juliusz Verne i jego W 80 dni dookoła świata… By Original uploader was Chalupa at cs.wikipedia - Original source: http://www.phys.uu.nl/~gdevries/maps/maps.cgi Transferred from cs.wikipedia ; Transfer was stated to be made by User:sevela.p ., Domena publiczna, Link Już drukowanie W 80 dni dookoła świata… w odcinkach, w „Les Temps”, podsyciło zainteresowanie i powieścią, i jego autorem. Zrodziło więc rodzaj publiczności podobnej tej serialowej. I podobno była to publiczność naprawdę nieźle zaangażowana. Dała się nawet porwać „zakładomanii”. „ Zakładam się o dwadzieścia tysięcy funtów z każdym kto wątpi, że odbędę podróż dookoła świata najwyżej w osiemdziesiąt dni, czyli w tysiąc dziewięćset dwadzieścia godzin lub sto piętnaście tysięcy d...

Uwaga, uwaga, attention crash!

Nowe wiadomości huczą, brzęczą, bzyczą, szemrają. Wchodzą w naszą półprywatną i prywatną strefę. Otaczają nas, obłapiają*. Często przyklejają się, nie pytając o zgodę. O uwagę walczy się wszędzie. Człowiek jest wszędzie obiektem ataku łowców uwagi. Już są reklamy na kurzych jajach – bo po co ma się marnować tyle powierzchni, tym bardziej że czas w mediach nie jest z gumy.* Na dodatek wiadomości – publikowane w mediach wszystkich rodzajów (od telewizji do posta na Facebooku), eksponowane podczas ataków terrorystycznych, wyborów, manifestacji, na powierzchniach reklamowych, na ścianach prywatnych mieszkań, T-shirtach, gołych ciałach –  w swojej większości nie są najlepsze i najoptymistyczniejsze. (Wyjąwszy te wypisane na kurzych jajach, rzecz jasna i niektórych T-shirtach) Coraz to nowsze wiadomości wwiercają się w mózg, nierzadko podnoszą ciśnienie. Może dlatego tak ochoczo lajkujemy słoneczne cytaty klasyków i bohaterów pop-kultury, które wylewają się z Facebooka? Albo faceb...

Dobre rymy, na dobry humor i dobry apetyt

Jesień. Szaro. Buro. Tu i ówdzie leje. A za mną chodzą rymowane wiersze związane z małą i wielką kuchnią: na dobry dzień, na dobry apetyt, na dobry PR, na dobry marketing. Wiem, wiem, że niektórzy organicznie nie znoszą rymów. Ale skoro uprawia się je od lat, w promocji i marketingu również, to musi w nich być siła . Tyle  rymujących ludzi – a w tym duch zbiorowy (ach, te przysłowia!*), poeci i pisarze, tekściarze albo rymarze (twórców tekstów piosenek mam na myśli), kwalifikowani i samozwańczy copywriterzy – nie może się przecież mylić… Gastrorymy , małe i duże, są rozsiane gęsto w dorosłej i dziecięcej literaturze pięknej, popularnej, kulinarnej (to oczywista oczywistość), w starych i nowych anonsach prasowych, w namingu: nazwach potraw, a nawet restauracji. Przykłady? Proszę bardzo – dla miłośników obcych nazw – Good Honest Food (Dobre, uczciwe, jedzenie) albo  Poco Loco ( Zwariowany/Zbzikowany/Szalony Kawałek albo takie samo Coś Niecoś ). A dla miłośników polszczyzn...

Nazwy potraw, czyli copywriting kulinarny

Copywriting kulinarny to coś, co mnie kręci . Bo ma swoją historię, swoje tradycje i funkcje. Nazwa każdej potrawy w menu anonsuje: informuje i reklamuje. Uwodzi albo odpycha.  I jak się okazuje (krótki research wykonany!) w naszym polskim nazywaniu potraw można wyróżnić dwa podstawowe nurty: ozdobno-zmysłowy (niekiedy z nutką humoru, absurdalnego też!) i minimalistyczny. Duch Tuwima jednak gdzieś kołacze się nad tym naszym kulinarnym copywritingiem . Pamiętacie menu Pani Słowikowej z kiedyś obowiązkowej dziecięcej lektury – Pan Słowik : […] zupka z muszek na wieczornej rosie, Sześć komarów nadziewanych w konwaliowym sosie, Motyl z rożna, przyprawiony gęstym cieniem z lasku, A na deser - tort z wietrzyka w księżycowym blasku. Choć wcale nierzadko można się natknąć w menu na dziwność rodem od Witkacego, co to wymyślał kanapki „z pieczonej gorgondylii i surowego fryku na mankanilowym pumperniklu” Ozdobno-zmysłowy naming kulinarny Jasne, że mnie jako osobę, która tropi...

Humor w promocji i reklamie

Humor nie tylko bawi, wyróżnia, odróżnia, ale i łagodzi obyczaje. Odstresowuje w niełatwym świecie. Pełnym złych wieści. I przyciąga. I buduje zasięg, i…sprzedaje. Najbardziej zakorzenia wśród tych i sprzedaje tym z podobnym poczuciem humoru. Ken Davis, autor książki Tajemnice dynamicznej komunikacji* , przekonując o tym, że humor pomaga w każdej komunikacji, poświęcił mu takie podrozdziały: Humor korzystnie wpływa na ciało i umysł , Humor łagodzi obyczaje ,  Humor zapewnia natychmiastową reakcję , Humor przywraca do świata żywych. Humor i strategie promocyjne i marketingowe Na humorze budowały i budują swoje strategie marketingowe różne marki. Ale żeby nie było, że jest to obszar zastrzeżony tylko dla wyskokowych produktów (jakby nie było od zawsze celowały i celują w nim marki piwne z „Żubrem" na czele), warto  przypomnieć  współpracę kabaretu Mumio z Polkomtelem. Pamiętacie taką scenkę: - Co pana irytuje? - Zaczarowany pierniczek? - Nie, nie. Jest pan u znajom...

Kobiece kody? Warto się im przyjrzeć

Kobiece kody??? W żadnym wypadku – odpowiedzieliby zgodnie poprawni politycznie mężczyzna i kobieta. Hmmm…– mruknąłby mężczyzna z rozluźnioną polityką poprawności. Aha! – wtrąciłaby kobieta życiowa, która trzyma się z dala od wszelkich polityk. I od razu zaczęłaby się zastanawiać, jak najlepiej wykorzystać potencjał tego czegoś, co składa się na „kobiece kody”. Jeśli sprzedajesz, licz się z kobietami Poważne i niepoważne badania mówią, że kobiety są „wiodącą siłą” zakupową i  czytającą. No i rzecz jasna – piszącą, a przede wszystkim blogującą. Mój program do sprawdzania pisowni nachalnie podpowiada mi, że blokującą też… To przeważnie kobiety kupują (albo mają ogromny wpływ na rodzinne decyzje zakupowe) i to one przeważnie czytają wcześniej o tym, co kupują. I to na wiele sposobów, w różnych miejscach. Są  więc kobiety głównymi odbiorcami tak zwanego contentu – marketingowego, promocyjnego, rozrywkowego… Nawet przez moment przemknęła mi przez głowę myśl: content marketin...