Przejdź do głównej zawartości

7 odwiecznych sposobów na Klientki




Czy sposoby komunikacji marketingowej i samego marketingu aż tak bardzo zmieniły się od XIX wieku? Oceńcie same lub sami, skanując wzrokiem poniższą listę kontrolną. Jest to zestawienie  czynności niezbędnych do skutecznej sprzedaży produktów dedykowanych kobietom. Checlistę  jak to modnie mówią w środowiskach zarządzania czy  content marketingu sporządziłam na podstawie powieści Wszystko dla Pań, napisanej przez Emila Zolę, znanego pisarza, ale także kierownika działu reklamy jednego z paryskich magazynów ilustrowanych.

1. Z magazynu handlowego dedykowanego kobietom uczyń „kapliczkę kobiecych wdzięków”.

2. Reklamuj się, gdzie się da i na czym się da, bo kobieta nie może się oprzeć reklamie!

3. Czaruj wystawami! Kobieta nie może się oprzeć dobrze zrobionej „wystawie”, a zwłaszcza zaludnionej manekinami, które pomnaża gra świateł i luster.

4. Stwórz specjalną architekturę sprzedażową, umiejętnie organizuj kobiecie ścieżki jej zakupowej wędrówki odpowiednio eksponujące pejzaż produktów do nabycia, ich różnorodność i wartościowość uchwytną zmysłami.

5. Mów o produktach językiem ich unikatowych wartości i korzyści.
 
 6. Stosuj wyjątkowe okazje sprzedażowe i stwórz możliwość oddania towaru.

7. Dla znudzonych małżonków, braci, i dzieci kupujących kobiet utwórz przyjemne miejsce oczekiwania, na przykład czytelnię.

Jak myślicie, który z tych punktów stał się nieaktualny?  

Ad. 1

„Jedyną namiętnością Moureta było zwycięstwo nad kobietą. Chciał, żeby tu królowała, dla niej zbudował tę świątynię, by uzależnić ją całkowicie od swojej woli. Taktyka jego polegała na tym, aby oszołomić kobietę uprzedzając jej życzenia i spekulować na jej zachciankach, wyzyskiwać jej podniecenie”. 

Ad.2 

"Aby zareklamować swoją sprzedaż nowości letnich, Mouret wypuścił dwieście tysięcy egzemplarzy katalogów, z których pięćdziesiąt tysięcy, tłumaczonych na wszystkie języki, poszło za granicę. [..] ozdabiał je jeszcze ilustracjami, a nawet dołączał próbki przylepione na stronach wydawnictw. Reklama magazynu „Wszystko dla Pań” zalewała cały Paryż, rzucała się w oczy wszystkim, widniała na murach, w czasopismach, nawet na kurtynach teatralnych. Mouret był zdania, że kobieta nie może oprzeć się reklamie i prędzej czy później ulega sile rozgłosu”.

"Mouret stosował też reklamę polegającą na zachwalaniu na cały głos przez subiekta jakiegoś artykułu. Zatrzymywało to klientki i obdzierało je z pieniędzy. Stosował każdy system reklamy kpiąc sobie z powściągliwości swoich kolegów po fachu, którzy byli zdania, że towar powinien mówić sam za siebie. Specjalnie dobrani sprzedawcy, paryscy próżniacy i cwaniaki, sprzedawali w ten sposób ogromne ilości drobnych, tandetnych przedmiotów”.

Ad.4
„Po pierwsze, te ustawiczne spacery klientek rozproszą je równomiernie po całym magazynie, zwiększy się tłok i to odbierze im orientację; po drugie, gdy na przykład zechcą kupić podszewkę po nabyciu materiału na suknię, trzeba będzie prowadzić je z jednego końca w drugi, te podróże po magazynie trzykrotnie powiększą w ich oczach jego rozmiary; po trzecie, będą zmuszone przechodzić przez działy, do których nigdy by nie zajrzały – tam pokusa zatrzyma je w przejściu, a one ulegną; po czwarte…”

Ad.5
„Och, ten jedwab – odpowiedział – to jest coś zupełnie wyjątkowego. Proszę sobie wyobrazić ziarnistą taftę układającą się cudownie i bardzo mocną... Zresztą, zobaczą panie same... Można go kupić tylko u nas, gdyż zastrzegliśmy sobie wyłączne prawo sprzedaży”. 

Ad.6
”Odkrył, na przykład, że kobieta nie potrafi oprzeć się tak zwanym wyjątkowym okazjom, że kupuje bez istotnej potrzeby, gdy jej się zdaje, że robi dobry interes. Na tej podstawie opierał swój system zniżki: obniżał stopniowo ceny nie sprzedanych artykułów, wolał je sprzedać ze stratą, byle utrzymać zasadę szybkiego obrotu towarami. Przeniknął jeszcze głębiej serce kobiety i wymyślił system „zwrotów”, arcydzieło jezuickiej przewrotności: „Niech pani to weźmie, odda nam pani towar, jeżeli przestanie się pani podobać”. Kobieta, dotąd jeszcze wahająca się, znajdowała w tym ostateczne usprawiedliwienie, licząc na możność naprawienia swojego szaleństwa. Kupowała ze spokojnym sumieniem. Odtąd „zwroty” i zniżki cen weszły do repertuaru klasycznych metod nowego handlu." 


Teraz czas na Ciebie.
Blogowanie to gra zespołowa. 
* Zostaw komentarz. Dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka.
** Jeśli Ci się podobało, prześlij ten wpis dalej. Sprawisz, że moja praca przyda się kolejnym osobom.
***Polub  Content i Marketing  na Facebooku.

 
 

Komentarze

Najpopularniejsze

Czekolada: kultowe hasła reklamowe

Czekoladę uwielbiał na pewno Król August III. Podobno codziennie wstawał o 3 nad ranem, wypijał filiżankę nieprzyzwoicie intensywnej czekolady i siadał za biurkiem. Sam z siebie, a raczej ze swojej królewskiej mądrości, nieprzyjemności królewskich obowiązków otwierał  czekoladową przyjemnością.

A Brillat-Savarin, autor słynnej Fizjologii smaku (1825),  pisał:” […] gdy myślenie przychodzi mi z trudem i przygniata jakaś niewiadoma siła, do wielkiej filiżanki czekolady dodaję ziarnko ambry wielkości bobu, utłuczone z cukrem i zawsze pomaga mi to doskonale. Dzięki temu środkowi wzmacniającemu życie staje się łatwiejsze, myśl lżejsza i nie grozi mi bezsenność, nieunikniona po filiżance kawy na wodzie, którą wypijałbym w tej samej intencji” .

I pewnie niekłamany był  ten jeden z jego 9 żali nad biednymi przodkami, którym nie dane było próbować smaków Anno Domini 1825: „ Bogacze Rzymu, którzy wyciskaliście pieniądze zewsząd, gdzie stanęła rzymska stopa, nigdy na waszych sławnych salonach ni…

Chwytliwe hasła

A jednak rymy w komunikacji wszelkiej maści są nieśmiertelne. Wczoraj wieczorową porą weszłam na Facebooka, a tu balet …rymów: „Pani Beato! Niestety, ten rząd obalą kobiety! Albo: „już to media podchwyciły, jakby całe życie z anarchią na piersiach łaziły”. Albo: „głośno wszędzie, czarno wszędzie, co to będzie, co to będzie!”

Nawet niektóre hasztagi wyświetlające się na mojej facebookowej ściance ubrały się w rymy:
#latowKato, #macchiatowkato. #nakawcewwawce.

Może byłabym przeoczyła ten e-taniec rymów, gdyby nie to, że od pewnego czasu jestem wyczulona na rymowanie. Zwłaszcza w sloganach promocyjnych i reklamowych. I wbrew temu, co się sądzi „na mieście” rymy wcale nie wyszły z copywriterskiej mody. Mimo, że niektórych drażnią w sposób absolutny.
Rymy robią niezłą robotęRymy od zawsze bawiły, odróżniały, wyróżniały, wbijały w pamięć nazwy firm (i ich adresy), nazwy marek, produktów. O czym pisałam między innymi tutaj i tutaj. Rymy służyły także wyśmienicie czarnemu PR-owi, czy jak mówi…

Hajp lub hype, czyli szum