Przejdź do głównej zawartości

Kontent, content, treść


Nie ma już chyba nikogo w naszym marketingu, kto by nie słyszał o content marketingu. I pomyśleć, że jeszcze 5 lat temu, gdy tu i ówdzie mówiłam, że zajmuję się content marketingiem zdumieni ludzie przecierali oczy. Jakby chcieli się upewnić czy na pewno widzą i słyszą to, co do nich dociera.

Niedawno, po latach wzlotów i rozczarowań związanych z własnym i cudzym content marketingiem, trafiłam na cudowny fragment, niby fikcyjny i obcy (amerykański!), ale całkiem realistyczny i polski:
- [….] muszę podwoić personel. Pozbyć się większości tych dziewczyn, które zarabiają ponad pięćdziesiąt tysięcy, żeby móc zatrudnić więcej pracowników za trzydzieści pięć, czterdzieści tysięcy. Więcej pracowników to więcej kontentu, a więcej kontentu to większy ruch na stronie.
- A czy nie ma znaczenie, czy ten kontent jest wartościowy? Niektóre z tych dziewczyn wykonują świetną robotę. […]
- Więcej zawsze znaczy lepiej*. 
Czy rzeczywiście profesjonalniej znaczy więcej? Czy rzeczywiście wszystko czego potrzebujemy, to więcej surowizny i więcej robotów. Ehhh...

* Lucy Sykes@Jo Piazza, Diabeł używa Instagrama. Przeł. D. Kaczor, Wydawnictwo Sonia Draga 2015. s. 252.



Teraz czas na Ciebie.
Blogowanie to gra zespołowa. 
* Zostaw komentarz. Dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka.
** Jeśli Ci się podobało, prześlij ten wpis dalej. Sprawisz, że moja praca przyda się kolejnym osobom.
***Polub  Content i Marketing  na Facebooku.

Komentarze