Przejdź do głównej zawartości

3 prawdy o copywritingu, o których się głośno nie mówi


O nich się głośno nie mówi. Chodzi, rzecz jasna, o ciemne strony copywritingu. Na przykład o dezorientację, o propagowanie złego stylu życia, o tworzenie komunikatów, które wyrwane z macierzystego kontekstu bywają interpretowane na opak, wbrew intencjom autorów.
Przykłady? proszę bardzo:
  • czarny copywriting, czyli świadome wprowadzanie odbiorców w błąd
  • copywriting, który – często reagując na rynek – propaguje zły styl życia, jak na przykład ten wprzęgnięty w marketing otyłości. To ten copywriting, który opiera swoje komunikaty na wszelkich słownych (i liczbowych!) skojarzeniach z jedzeniem w duuużych porcjach: największe, mega wielkie, podwójne, potrójne, poczwórne, 50 cm w cenie 40cm ( to pizzy rzecz jasna!), XXX-L, MAXX, MAXX SPECJALE. A to wszystko wbrew temu, co mówią dietetycy:Think Thin, Be Thin - Myśl szczupło, będziesz szczupły!
  • copywriting, który tworzy komunikaty podatne do czytania na opak, wbrew intencjom autorów. Jak na przykład to fejkowe ogłoszenie opublikowane na Facebooku, powstałe jako komunikat piętnujący „zarażanie”, a odczytywany …jako głos służący jego popularyzacji.


Teraz czas na Ciebie.
Blogowanie to gra zespołowa. 
* Zostaw komentarz. Dla Ciebie to chwila, dla mnie ważna wskazówka.
** Jeśli Ci się podobało, prześlij ten wpis dalej. Sprawisz, że moja praca przyda się kolejnym osobom.
***Polub  Content i Marketing  na Facebooku.

Komentarze

Najpopularniejsze

Czekolada: kultowe hasła reklamowe

Czekoladę uwielbiał na pewno Król August III. Podobno codziennie wstawał o 3 nad ranem, wypijał filiżankę nieprzyzwoicie intensywnej czekolady i siadał za biurkiem. Sam z siebie, a raczej ze swojej królewskiej mądrości, nieprzyjemności królewskich obowiązków otwierał  czekoladową przyjemnością.

A Brillat-Savarin, autor słynnej Fizjologii smaku (1825),  pisał:” […] gdy myślenie przychodzi mi z trudem i przygniata jakaś niewiadoma siła, do wielkiej filiżanki czekolady dodaję ziarnko ambry wielkości bobu, utłuczone z cukrem i zawsze pomaga mi to doskonale. Dzięki temu środkowi wzmacniającemu życie staje się łatwiejsze, myśl lżejsza i nie grozi mi bezsenność, nieunikniona po filiżance kawy na wodzie, którą wypijałbym w tej samej intencji” .

I pewnie niekłamany był  ten jeden z jego 9 żali nad biednymi przodkami, którym nie dane było próbować smaków Anno Domini 1825: „ Bogacze Rzymu, którzy wyciskaliście pieniądze zewsząd, gdzie stanęła rzymska stopa, nigdy na waszych sławnych salonach ni…

Chwytliwe hasła

A jednak rymy w komunikacji wszelkiej maści są nieśmiertelne. Wczoraj wieczorową porą weszłam na Facebooka, a tu balet …rymów: „Pani Beato! Niestety, ten rząd obalą kobiety! Albo: „już to media podchwyciły, jakby całe życie z anarchią na piersiach łaziły”. Albo: „głośno wszędzie, czarno wszędzie, co to będzie, co to będzie!”

Nawet niektóre hasztagi wyświetlające się na mojej facebookowej ściance ubrały się w rymy:
#latowKato, #macchiatowkato. #nakawcewwawce.

Może byłabym przeoczyła ten e-taniec rymów, gdyby nie to, że od pewnego czasu jestem wyczulona na rymowanie. Zwłaszcza w sloganach promocyjnych i reklamowych. I wbrew temu, co się sądzi „na mieście” rymy wcale nie wyszły z copywriterskiej mody. Mimo, że niektórych drażnią w sposób absolutny.
Rymy robią niezłą robotęRymy od zawsze bawiły, odróżniały, wyróżniały, wbijały w pamięć nazwy firm (i ich adresy), nazwy marek, produktów. O czym pisałam między innymi tutaj i tutaj. Rymy służyły także wyśmienicie czarnemu PR-owi, czy jak mówi…

Hajp lub hype, czyli szum