Przejdź do głównej zawartości

Posty

Mniamuśne książeczki, czyli stary dobry content marketing

Nie mam na myśli ani książek  recenzowanych gastropazurem –  dzielonych zgrubnie na smaczne i niesmaczne, ani przepiśników, ani książek jadanych. Pisząc o przesmaczych książeczkach, mam   na  myśli  książki  używające literatury jako narzędzia  budowania  relacji,  oswajania z marką i jej produktami, a w końcu – przestrzeni  kontekstowej reklamy. Jak na przykład ta z  1930 roku pod tytułem: Podróż koleją do babuni, opowiadania małej Dziuni.  Stary dobry content marketing Jest ta książeczka  pełna wedlowskich smaków i smaczków, a jednocześnie jest „historią”.  W dodatku wierszowaną – jak nakazuje prastara poetyka „zachwalanki”. Znana marketingowcom od początku świata. Jest ta książeczka  przykładem starego content marketingu, łączącego reklamę z tym co nienachalne, lekkie, przyjemne, użyteczne, wbijające w pamięć. Jest czymś co łączy  reklamowy charakter  z   czymś trochę materialnym (ksią...

Jak rozpalić emocje wśród ogórków

No i nastał czas ogórków. Ucichła wyborcza wojna na słowa, taka pokazowo polsko-polska. Przyczaiło się pod kwiatami rozkwitających hortensji  pandemiczne gadanie. No i w wielkich, średnich i małych wytwórniach klikbajtów pojawiło się kluczowe pytanie: czym  by tu rozpalić lipcowe emocje!  Najlepiej te konfrontujące totalnie… młodych ze starymi, bezdzietnych z dzieciatymi, wyzwolonych z konserwatywnymi, wieś z miastem. Tak ogniście, memogennie, hasłorodnie! No i odpalono….opalanie topless. Temat stary jak świat (albo jak BB), ale  - jak się okazuje - wciąż niezawodny w dzieleniu i mobilizacji do walki na słowa. Przynajmniej u nas, bo podobno w ojczyźnie BB, gdzie problem dawno przerobiono, uznano, że opalanie topless jest mocno niemodne, a poza tym niezdrowe.  Niby naturalne, a …jednak niezdrowe. Z jednej strony ustawili się więc fani topless krzyczący: Free The Nipple! Wolne sutki! Nagie plaże są najlepsze! Jak nie chcesz oglądać, to nie pacz! Polaku, nie przer...

Język pandemii

Mimo pozorów normalności wciąż tkwimy w koronakryzysie. Nikt nie wie jak głęboko. Oprócz ściany problemów (globalnych, narodowych, lokalnych, osobistych), ton kreatywnych pomysłów na przetrwanie „w tym/po tym trudnym czasie”,  namnożył nam koronawirus ... mnóstwo nowych słów i nowych użyć słów starych.  Można śmiało mówić o  swoistym koronasłowniku. O jego segmentach poświęconych: koronapolityce, koronaekonomii, koronausługach, koronaobyczajowości i koronarozrywce. Ha, ha, ha nawet w pandemii tropię słowa, ich pewne i prawdopodobne echa, alianse, rezonanse.  Nie są  te słowa „wolnymi ptakami”. Są przyklejone do matek-narracji. Pewnie zauważyliście, że „narracja” (meta-narracja, hiper-narracja)  jest ekstra modnym słowem od kilku lat. Może nawet najmodniejszym?  Wystarczy nadstawić uszy, by słyszeć: jej narracja, to jest pańska narracja, to jest narracja prawicowych/ lewicowych/liberalnych mediów, taka narracja ..  Ja mam swoją narrację,  ...

Niech żyje narracja

Od pewnego czasu jestem wyczulona na zawrotne kariery pewnych słów. Jednym z nich,  super modnym, jest słowo „narracja”.  Słowo przeniesione z literatury na życie, jakby życie bieżące, dawne i przyszłe było tylko opowiadaniem.  Z całym  ogonem kontropowiadań. Jakby fakty nie istniały. Tę zadziwiająca karierę Narracji, siostry Interpretacji, Kreacji, Wizji, Manipulacji, Aspiracji i Retoryka, Blagiera oraz Fake Newsa dość prosto przed laty tłumaczył sobie i innym  Umberto Eco: "Ponieważ fikcja wydaje się nam środowiskiem bardziej przyjaznym niż życie, próbujemy czytać życie, jakby było dziełem fikcji".                                                              ...

Imogena i Grażyna

Rozpoczął się marzec. Rozpoczął się miesiąc, w którym aż roi się od imienin moich bliskich. A imieniny w Polsce to rzecz święta. A imiona? Myślę sobie, że imiona bywają bardzo dobrym, dobrym albo kiepskim  naznaczeniem. Darem albo utrapieniem. Niekiedy natychmiastowo włączają do rodziny naprawdę niezłych imienników i  imiennych opowieści. Czasami najwyższej próby literackiej. Imię jest darem. Jakby nie patrzyć, źródłem naszym imion są księgi: święte, półświęte albo całkiem laickie, jak literatura piękna i popularna, scenariusze filmów, seriali, gier(!), popularne gazety o gwiazdach, gwiazdkach i garach. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to literatura piękna stanowiła i wciąż stanowi źródło imiennych inspiracji. Na przykład Julia Na przykład Julia – najpopularniejsze u nas imię w ostatnich latach – do polskich kalendarzy dostało się przez literaturę. Gdzieś pod koniec XVIII wieku. Wraz z dziełami Szekspira ( Choć niektórzy mówią, że z Julią, czyli Nowa Heloizą Jan...

Adwokatka w czerwonym płaszczu

Na Wirtualnej wciąż można przeczytać: „Sympatycy Andrzeja Dudy proszą   szefową jego kampanii w wyborach prezydenckich  Jolantę Turynowicz-Kieryłło, aby zmieniła czerwoną marynarkę, płaszcz i przestała się wyróżniać. Uważają, że w ten sposób kradnie uwagę należną kandydatowi”*.  Wspominam o tym, bo nie dalej niż wczoraj pisałam o sztuce kreowania wizerunku i emocji także przez garderobę,  w tym również  przez jej kolor. Wcale niebłahej sztuce. Zwłaszcza dziś, gdy sympatiami i antypatiami rządzą obrazy i obrazki. Zresztą nie tylko dziś i nie tylko w świecie komunikacji zapośredniczonej medialnie wpływa się na emocje i oceny innego przez pryzmat jego garderoby, dobrane do niej dodatki. Garderobą, jej kolorem i stylem od dawna grano „występując w roli" strony w sądzie. Przez garderobę manipulował swoim wizerunkiem na przykład Dal Fabbro, kontrowersyjny krytyk muzyczny, któremu wytoczyła proces Maria Callas – za druzgocącą recenzję. Gdy  miał zabrać gł...

Dredy Olgi Tokarczuk a wąsik wieszcza Słowackiego

  Zastanawialiście się kiedyś nad marketingowymi mocami ukrytymi w wyglądzie pisarza? Nie żartuję, pytam całkiem serio, bo wychodzi mi na to, że wygląd pisarza   wiele ułatwia na literackim rynku. Mam nawet nieodparte wrażenie, że w czasach, gdy reżyserami karier pisarskich są media i szczytem masowych marzeń jest widoczność,  wyrazisty wygląd pisarza (wwp) to podstawa jego medialnej persony. A jak wiadomo – wszystko zaczyna się od medialnej persony, od niej prowadzą ścieżki do samego pisarza i jego światów przedstawionych. I jakby nie patrzyć, nie chce dziś być inaczej Ehhh... ta uroda Nie od dziś wiadomo, że co miłe dla oka lepiej sprzedaje. A kto wie, że miły dla oka i sprzedaje, może to naprawdę nieźle wykorzystać. Istnieje nawet pojęcie adonizacji, czyli siły osobistego uroku mierzonej sukcesami. Także bezpośrednimi – liczonymi w euro, dolarach albo ...złotówkach. No i istnieje ekonomia piękna, którą od lat uprawia między innymi Daniel S. Hamermesh z U...