Język reklamy kocha eufemizmy*. Słowne zasłony dla tego co w danym miejscu i czasie niepożądane: nieestetyczne, niemoralne, niedyplomatyczne, nierynkowe. Język reklamy kocha eufemizmy bez względu na geografię. Bo nie wykluczają, ozdabiają, pozwalają prowadzić komunikację i oczywiście – sprzedają. Sprzedają idee, usługi, produkty. Eufemizmy używane są też poza reklamą: w życiu codziennym i zawodowym, w mediach. Dochodzą do głosu wtedy na przykład, gdy o kradzieży mówi się – plądrowanie, a o kopiowaniu czyjejś własności intelektualnej – inspiracja albo nowa interpretacja. Eufemizmy po prostu łagodzą, rozmywają ostrości, kategoryczności. Jak to kiedyś powiedział Robert Mayer** – „zmniejszają kamienistość kamienistej drogi”. Język reklamy kocha eufemizmy. Eufemizmy pojawiają się same wszędzie tam, gdzie występują trudne tematy: śmierć, choroby, starość, kalectwo, seks, samotność, czy – w naszej europejskiej kulturze – nadwaga. W tym ostatnim przypadku wystarczy przekroc...
copywriting, content marketing, pisanie kreatywne